Przedstawienie „Ślubów panieńskich” w reżyserii Dana Jemmetta przenosi widzów w lata siedemdziesiąte XX wieku, lokując akcję na londyńskich przedmieściach. Spektakl ten stanowi przykład udanej współpracy reżysera z zespołem aktorskim, a na pierwszy plan wysuwa się postać Sławomira Grzymkowskiego, wcielającego się w rolę wuja Radosta. Jego postać w tej inscenizacji przypomina nieco wyliniałego rockandrollowca, niczym Rod Stewart, którego niepokorna dusza pozwala mu tolerować, choć z niepokojem, wyczyny Gustawa.

Postać Gustawa, grana przez Maksymiliana Rogackiego, jest uznawana za jedną z najlepszych ról aktora w tym teatrze. Rogacki podszedł do zadania z autoironią, której wcześniej u niego nie obserwowano. Z przyjemnością ogląda się również przemianę bohaterek z nieustępliwych feministek w marzycielki, zaprezentowaną przez Hannę Skargę jako Anielę i Katarzynę Lis jako Klarę. Warto również wspomnieć o kreacji Pani Dobrójskiej w wykonaniu Ewy Makomaskiej oraz nieśmiałego Albina, w którego wcielił się Wojciech Siwek.
Maksymilian Rogacki, zazwyczaj kojarzony z postaciami eleganckimi, w tym spektaklu zaskakuje luzacką swobodą i bliskim kontaktem z widownią. Jego łobuzerski uśmiech podbija serce Aliny, którą Hanna Skarga przemienia z nieustępliwej feministki w marzycielkę. Klara Katarzyny Lis, początkowo zaprzysiężona przeciwniczka płci męskiej, ulega sztuczkom Gustawa i Albina, stając się potulną narzeczoną. Wojciech Siwek jako Albin odrzuca płaczliwe nadskakiwanie ukochanej, starając się utrzymać pozory niedostępnego kochanka.
Energiczna pani Dobrójska Ewy Makomaskiej skrywa pod maską damy z manierami płonące namiętności. Służący Jan, grany przez Antoniego Ostroucha, w tej wersji spektaklu pełni rolę ogrodnika i złotej rączki, a w chwilach wytchnienia czyta fragmenty „Sztuki obłapiania”. W poprzednich wersjach tej postaci, jak również w oryginale, Jan odgrywał rolę epizodyczną. W tej inscenizacji Jan podczytuje sprośne wierszyki Fredry, co dodaje spektaklowi nowych, współczesnych akcentów.
Reżyseria Dana Jemmetta została oceniona jako wspaniała. Imponuje precyzja, z jaką ułożono i dopasowano do realiów lat siedemdziesiątych XX wieku wszystkie elementy sceniczne. Wśród licznych drobnych pomysłów reżyserskich wyróżniono manekin, grill, piłkę nożną, kosiarkę oraz inteligentne wykorzystanie obrotówki, która ożywia akcję i nadaje jej dynamiki. Choć wiele rozwiązań reżyserskich ociera się o farsę, twórcy zachowują wysoki poziom estetyki i wykonania.

Humor Dana Jemmetta, mocno inspirowany stylistyką Monty Pythona, widoczny jest w wielu rozwiązaniach. Widzowie zapamiętają takie smaczki jak kino pod chmurką, podczas którego bohaterowie oglądają „Śluby panieńskie” w reżyserii Bohdana Korzeniowskiego z Andrzejem Sewerynem w roli Gustawa. Brytyjski reżyser przenosi komedię Fredry do alternatywnej wersji polskiej prowincji lat 70., tworząc spójny i kolorowy świat, niepozbawiony anachronizmów. Tym samym pokazuje, że tekst polskiego mistrza komedii jest prototypem współczesnej farsy.
Wpisując sitcomowe akcenty w „Śluby panieńskie”, Dan Jemmett zachował pełne poszanowanie dla oryginału. Reżyser poszukuje komediowych warstw w międzypłciowej rywalizacji, zestawiając odwagę obyczajową Fredry z rewolucją seksualną i proponując świeżą interpretację polskiej klasyki. Aktorzy doskonale wpisali się w tę konwencję, wypełniając „ekranową” pustkę oglądaniem telewizji, spożywaniem posiłków czy wygłaszaniem kwestii między kęsami. Przesadna emfaza w wyrażaniu emocji i humorystyczne współczesne wtrącenia dodają spektaklowi uroku.
Scenografia i kostiumy, stworzone przez Dicka Birda i Sylvie Martin-Hyszka, są wiernym odzwierciedleniem lat siedemdziesiątych. Meble, ubrania i charakterystyczne spodnie dzwony nie pozostawiają wątpliwości co do epoki. Scena jest jasna i kolorowa. Wszyscy aktorzy, w tym epizodyczna w oryginale rola Jana, zapadają w pamięć.
„Śluby panieńskie”, komedia Aleksandra Fredry napisana w 1832 roku, mimo złożonych ślubów, ukazuje bohaterki niezdolne oprzeć się miłości, którą odkrywają jako najpotężniejszy żywioł. Fredro wykorzystuje elementy „strajku miłosnego”, figury obecnej już w starożytności w „Lizystracie” Arystofanesa. Komedia ta porusza serca i unosi ducha.
Przeniesienie fredrowskiej intrygi w realia lat 70. okazało się ryzykownym, lecz udanym przedsięwzięciem Dana Jemmetta. Akcja rozgrywa się w typowym angielskim domu z lat 70., z salonem, otwartą kuchnią i ogrodem z grillem. Bohaterowie zamiast w kontuszach paradują w rozszerzanych spodniach i kolorowych koszulach. Pomimo tych zmian, w centrum interpretacji pozostaje miłość - siła napędowa ludzkiej egzystencji.
Według reżysera, komedia Fredry to doskonały dramat psychologiczny o relacjach międzyludzkich, pełen lęków komunikacyjnych i napięć. Bohaterowie tworzą intrygi w kuchni - miejscu spotkań i symbolicznej przestrzeni swobody. Miłosne uniesienia rozgrywają się tu między gotowaniem a spożywaniem posiłków.
Spektakl, choć zrealizowany w konwencji lat 70., nie jest pozbawiony anachronizmów. W dialogach pojawiają się współczesne wtrącenia, takie jak prośba o ketchup czy smarowanie pleców kremem do opalania. Choć tekst pozostał w dużej mierze niezmieniony, takie zabiegi, jak czytanie przez Jana sprośnych wierszyków Fredry, dodają spektaklowi popkulturowego charakteru.
Dyskurs o prawach kobiet w latach 70. również znajduje swoje odzwierciedlenie w spektaklu, choć nie stanowi on głównego przesłania. Decyzje bohaterek o pozostaniu w stanie panieńskim wynikają z ich niezłomnych postanowień, jednak ostatecznie mężczyzna okazuje się sprytniejszy. Spektakl oferuje raczej dobrotliwy żart z płci pięknej niż przesłanie feministyczne.
Mimo permanentnego dysonansu między realiami materialnymi a słowami, aktorzy zagrali sympatycznie, choć momentami farsowo i zbyt krzykliwie. Finał, w którym pary od razu idą do łóżka, jest zdecydowanie XX-wiecznym akcentem. Całe towarzystwo, zajęte błahymi, lecz decydującymi o życiu sytuacjami, wzbudza sympatię widzów.
Maksymilian Rogacki jako Gustaw zdominował scenę, narzucając tempem od pierwszej minuty. Jego przemiana z naiwniaka w gracza była zabawna i stylowa. Pochwały należą się również młodym aktorkom: Katarzynie Lis i Hannie Skardze, za zabawnie skontrastowane charaktery. Wojciech Siwek jako Albin był poprawny, a nawet śpiewał dopisane piosenki. Sławomir Grzymkowski jako Radost i Ewa Makomaska jako Dobrójska dopełnili obrazu postaci.
Choć widzowie początkowo reagowali niepewnie, z czasem przyjęli farsowe wzmożenie z niemal euforycznym śmiechem. Spektakl, będący popkulturyzacją klasyki, nie był straconym wieczorem, a jedynie kolejnym dowodem na ponadczasowość komedii Aleksandra Fredry.
„Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry, napisane pierwotnie w 1827 roku pod tytułem „Nienawiść mężczyzn” i w prozie, zostały ostatecznie ukończone w formie czteroaktowej komedii wierszem w 1833 roku. Sztuka ta jest typową komedią charakterów, respektującą zasady jedności miejsca, czasu i akcji. Wielkość Fredry objawia się tu nie w konstrukcji intrygi, lecz w rysunku postaci i umiejętności stworzenia ciepłego, jasnego klimatu.
Andrzej Łapicki w roli Radosta w jubileuszowej inscenizacji żegnał się ze sceną teatralną po 50 latach pracy. Wybór roli z repertuaru fredrowskiego był symboliczny, gdyż Fredro należał do najchętniej inscenizowanych przez niego autorów. Łapicki stawiał na naturalność podawania fredrowskiej frazy, co pozwoliło odkryć przed widzem komizm i bogactwo języka autora.
Akademicki spektakl Andrzeja Łapickiego, zrealizowany z wysmakowanymi kostiumami, okazał się „świeży” i nowy na tle wielu współczesnych interpretacji. Skupiono się na właściwym operowaniu wierszem, co przyniosło znakomite efekty.
Współpraca OTLiA z Wydziałem Sztuki UO zaowocowała projektami plakatów do teatralnych premier. Wśród nich znalazły się projekty do „Ślubów panieńskich”, a zwycięskim okazał się projekt Weroniki Kuliberdy, studentki 2. roku studiów magisterskich na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Opolskiego.
Teatr posiada trzy sceny: Dużą Scenę, Małą Scenę i Scenę na Piętrze. Wejście na Małą Scenę znajduje się w podwórku Teatru. Na każdym bilecie znajduje się oznaczenie sceny, na której odbywa się spektakl.
Zabrania się używania telefonu podczas spektaklu, ponieważ przeszkadza on innym widzom i aktorom. Przed wejściem na widownię należy wyłączyć dźwięk w telefonie.
Bilet zakupiony stacjonarnie w kasie można zwrócić najpóźniej na jeden dzień przed spektaklem, na podstawie paragonu. Bilety zakupione online nie podlegają zwrotowi. W przypadku odwołania spektaklu z winy Teatru, możliwe są zwroty lub wymiana biletów.
Bilety można kupić online poprzez stronę www.bilety.teatrlalki.opole.pl lub stacjonarnie w kasie biletowej. Potwierdzenie zakupu online nie jest biletem wstępu - bilet należy odebrać w kasie przed spektaklem, podając nazwisko, na jakie została dokonana transakcja.
Po rozpoczęciu przedstawienia nie ma możliwości wejścia na widownię.
W większości spektakli miejsca są wskazane na bilecie. W trakcie spektaklu nie wolno rozmawiać ani używać telefonu, aby nie przeszkadzać widzom i aktorom.
Budynek Teatru jest przystosowany dla osób z niepełnosprawnościami. Dostępne są materiały pomocnicze, takie jak plany tyflograficzne, tabliczki dotykowe i pętle indukcyjne. Nie istnieją bariery architektoniczne w obrębie scen i widowni. Dostępna jest winda, a widownie Dużej i Małej Sceny posiadają miejsca przeznaczone dla wózków inwalidzkich. Duża Scena jest również wyposażona w pętlę induktofoniczną.
tags: #sluby #panienskie #teatr #dvd

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.