Stanisław Olejniczak, jeden z bohaterów polskiej koszykówki, swoje pierwsze kroki w sporcie stawiał w rodzinnym Zbąszyniu. Początkowo związany z piłką nożną, gdzie występował na pozycji bramkarza, jego talent dostrzegł Egon Klein, entuzjasta sportu, który w 1942 roku przeniósł się do Zbąszynia. Klein, wraz z kolegą, postanowił założyć drużynę koszykówki, a Olejniczak, mający już w wieku 16 lat 187 cm wzrostu, został namówiony do zmiany dyscypliny.
Początki były trudne - zespół koszykarski tworzyli głównie samoucy. W sezonie 1954/55 drużyna rozpoczęła grę w C klasie. Olejniczak, zgodnie z wolą matki, rozpoczął naukę w technikum mechanicznym w Świebodzinie, gdzie codzienne dojazdy nie przeszkadzały mu w rozwijaniu pasji do koszykówki. W ramach rozgrywek zrzeszenia Zryw, drużyna ze świebodzińskiego technikum odniosła sukces, docierając do ogólnopolskiej spartakiady w Krakowie.
Kluczowym momentem w karierze młodego zawodnika była rekomendacja doktora Lecha Birgfellnera z Zielonej Góry do trenera Janusza Patrzykonta, byłego reprezentanta Polski i olimpijczyka. Po ukończeniu technikum w 1956 roku i dostaniu się na studia na Politechnice Poznańskiej, Olejniczak trafił do klubu Lech Poznań, gdzie trenował pod okiem Patrzykonta.
W lutym 1957 roku Stanisław Olejniczak zadebiutował w lidze. Jego pierwsze dwa punkty w meczu ligowym zdobył przeciwko Legii Warszawa, co było nagrodą za jego zaangażowanie na treningach. Przez siedem lat występował w barwach Lecha Poznań, zdobywając z klubem mistrzostwo Polski w 1958 roku. W tym okresie w drużynie grali tacy zawodnicy jak Włodzimierz Pudelewicz, Mieczysław Fęglerski, Jerzy Młynarczyk, Zdzisław Blewąska, Dariusz Świerczewski i Wiktor Haglauer.
W 1960 roku do zespołu Lecha dołączył Mieczysław Łopatka, uznawany za wyjątkowy talent koszykarski. Jego kariera nabrała tempa, jednak szybko został powołany do wojska i przeniósł się do Śląska Wrocław. Po studiach Olejniczak miał trudności z pogodzeniem pracy zawodowej z treningami, co skłoniło go do zmiany klubu.
Debiut Stanisława Olejniczaka w reprezentacji Polski nastąpił w styczniu 1961 roku w meczu przeciwko Finlandii. Intensywny okres studiów i rozgrywek ligowych nie przeszkodził mu w dobrym występie przeciwko Rumunii w Warszawie, co zapewniło mu miejsce w kadrze na mistrzostwa Europy. Był to również debiut trenera Witolda Zagórskiego na stanowisku pierwszego trenera kadry.
Na przełomie kwietnia i maja 1961 roku w Belgradzie odbyły się mistrzostwa Europy, gdzie drużyna zajęła 9. miejsce. Dla Olejniczaka, pochodzącego z małej miejscowości, był to jednak ogromny sukces i awans, biorąc pod uwagę jego dotychczasową, częściowo niedoszlifowaną grę z powodu braku wykwalifikowanego trenera w początkowej fazie kariery.
Kolejne lata przyniosły znaczące sukcesy. W 1963 roku, podczas mistrzostw Europy we Wrocławiu, reprezentacja Polski zdobyła srebrny medal. Kluczowym momentem był półfinałowy mecz przeciwko Jugosławii, wicemistrzom świata. Mimo trudnego rywala, Polacy wygrali 83:72, a do zwycięstwa przyczynili się Mieczysław Łopatka (18 punktów), Bohdan Likszo i Zbigniew Dregier (po 13), oraz Janusz Wichowski (12).
Szczególne uznanie zdobył Stanisław Olejniczak, który w tym meczu, oprócz solidnej gry w obronie, zaskoczył skutecznością z półdystansu. Jego zadaniem było pilnowanie słynnego jugosłowiańskiego zawodnika, Radivoja Koraća. Olejniczak zastosował skuteczną taktykę odcięcia rywala od piłki, co pozwoliło zneutralizować jego ofensywny potencjał. Sam zdobył 10 punktów, trafiając wszystkie swoje rzuty z półdystansu.
W 1965 roku Polska zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy. Stanisław Olejniczak reprezentował kraj w trzech mistrzostwach Europy (1961, 1963, 1965) oraz na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 1964 roku, gdzie drużyna zajęła 6. miejsce. W sumie rozegrał 121 meczów w reprezentacji, zdobywając 628 punktów.
Po mistrzostwach Europy w 1963 roku, późną jesienią, Stanisław Olejniczak przeniósł się z Lecha Poznań do Legii Warszawa. Decyzja ta była podyktowana brakiem widoków na powrót do zespołu Mieczysława Łopatki, który był jego najlepszym kolegą i gwarantem sukcesów. W Legii Olejniczak zdobył dwa mistrzowskie tytuły (1966 i 1969).
Zmiana klubu była możliwa dzięki powołaniu do dwuletniej służby wojskowej, co pozwalało na pogodzenie obowiązków zawodowych z treningami i wyjazdami. Po zakończeniu służby Olejniczak kontynuował pracę w resorcie obrony, gdzie przepracował ponad 30 lat. Karierę klubową zakończył w 1971 roku.
Według wspomnień Olejniczaka, sukces na mistrzostwach Europy we Wrocławiu był częściowo niespodzianką, ale przede wszystkim wynikiem sumiennych i systematycznych przygotowań pod wodzą trenera Witolda Zagórskiego. Dwa lata poprzedzające mistrzostwa były okresem intensywnych treningów, zgrupowań i meczów towarzyskich. Zagórski kładł duży nacisk na wzmocnienie fizyczne zawodników, zgranie drużyny i ułożenie systemu gry.
Ważnym elementem przygotowań były także wyjazdy na turnieje, takie jak Spartakiada Armii Zaprzyjaźnionych we Lwowie w 1962 roku, gdzie drużyna rozegrała siedem meczów, zajmując drugie miejsce. Latem tego samego roku zespół uczestniczył w dwóch turniejach we Włoszech, a także odbył tournée po Gruzji. Rok 1963 przyniósł powtórzenie cyklu treningowego, z intensywnymi obozami i licznymi meczami.
Przed mistrzostwami pojawiła się dodatkowa presja ze strony GKKFiT, która uzależniła wyjazd na igrzyska olimpijskie w Tokio od zajęcia miejsca w pierwszej czwórce we Wrocławiu. Mimo tej presji, Olejniczak podkreślał doskonałe przygotowanie fizyczne, zgranie i dobrą atmosferę w drużynie. Drużyna charakteryzowała się szerokim przekrojem wiekowym, od 31-letniego kapitana Andrzeja Nartowskiego po 23-letniego Bohdana Likszę. Skład opierał się na wysokich skrzydłowych, a trener Zagórski potrafił elastycznie zmieniać skład, wykorzystując równorzędnych zawodników.

tags: #chrzest #na #obozie #koszykarskim

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.