Białe ściany, wapnem bielone, emanują radością z świętych obrazków. Bzy kwitną w okiściach, a w izbie panuje ciepło, miłość i przytulność. Drewno trzaska ogniem z komina, pies pod ławą czuje się komfortowo z kotem. Na zewnątrz panuje śnieżna zima, luty mróz, a biały obrus pachnie krochmalem. Matka smaży postne racuchy, a przy choince słychać jazgot dzieciarni. Starsza siostra wiesza łakocie, tworząc niepowtarzalne piękno i odmianę. W powietrzu pulsuje radość, a święci na ścianach zdają się weselić. Mroźny zachwyt okna oniemiał. Ojciec wygłaskał twarz w dobroć, a buzie dzieci są niczym aniołki w blasku. Pierwsza gwiazda zabłysła, a wkrótce rozbrzmiały słowa: "W imię Ojca i Syna!... Wilia!.."

Jednak ten sielankowy obraz kontrastuje z wydarzeniami, które miały miejsce w Radomiu w późniejszych latach. Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset Czterdziestego Piątego, miasto Dogorywało jak ofiarna jałowica na religijnym stosie, świadcząc o życiu, które było śmiercią, i dysząc czadem spalenizny. Warszawa, wspinając się po drabinach dymu, stawała się mitem astralnym, a miasto pozostało wygasłym kraterem, do dna wykrwawionym.
W tym samym czasie, na rogu ruin i kresu, gruzów i śmierci, zwalisk i grozy, na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskiej, które padły sobie w płonące objęcia, żegnając się na zawsze, zjawiła się pękata warszawska babina. Nieśmiertelna paniusia z chusteczką na głowie, postawiła, dnem do góry, skrzynkę na rumach, podparła ją meteorem - szczątkiem miasta i zawołała nieśmiertelnym tonem: „Do chierbaty, do chierbaty, do świeżego ciasta!” Choć nie widziano jej osobiście, można sobie wyobrazić jej łzy płynące z mimo wszystko uśmiechniętych oczu. Mogła się zjawić jako Nioba-Żałoba, Furia wieszczącą, pani Hiobową, czy Rachela płaczącą nad dziećmi, i też by jej uwierzono. Mogła przyfrunąć wiedźmą na miotle czy upiorzycą w krwawiącym świetle dnia zgliszczowego, i też by jej uwierzono. Mogła, jak bajeczna Wielka Piotrzyca, w patos jambiczny zestroić słowa, że nowy wstanie gród z rumowisk „na złość dufnemu sąsiadowi” - i też by była prawdziwa. Mogła stanąć na skrzynce jako wzniosły monument i zadeklamować: „Per me se va nella citta dolente” - i nikt by się nie zdziwił. Mogła wreszcie, Klio nie Klio, Liwiusz w spódnicy, usiąść na kamieniach wymarłej stolicy i byle gwoździem na byle cegle wyskrobać tytuł: „Od założenia miasta”. Ale ona-inaczej: „Do chierbaty, do chierbaty, do świeżego ciasta!” Dziś, założycielko, pionierko, muzo, stuk i łomot w całej Warszawie woła ku twojej sławie! Każda nowa cegła murarza wznosi pomnik twój, a cała Polska, paniusiu, paniusiu, wieczność twą głosi. Woła gdyński port - sława! Wołają warsztaty łódzkie - sława! Śląskie kopalnie i huty - sława! Wrocław - miasto wojewódzkie - sława! Sława! Szczecin - miasto wojewódzkie - sława!

Współczesne czasy przyniosły inną, kontrowersyjną odsłonę wigilijnych wydarzeń w Radomiu. W sieci pojawił się film, który wywołał ogromne poruszenie. Nagranie, zatytułowane „Radom - Wigilia na deptaku 2012”, ukazywało mieszkańców Radomia błyskawicznie zabierających butelki z napojami wystawione na stole podczas miejskiej wigilii. Półtoralitrowe butelki znikały w rękach ludzi w mgnieniu oka.
Kariera filmu była krótka, ale internauci zdążyli stworzyć całą masę memów. Pojawiły się przeróbki z włoskim piłkarzem Mario Balotellim trzymającym butelki, fragment fresku Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej „Stworzenie Adama”, gdzie zamiast Boga-Stwórcy widać kobietę wyciągającą dłoń po butelkę. Przy tej okazji przypomniano sobie również o innych dowcipach szydzących z Radomia, na przykład rysunku, w którym międzynarodowa komisja dokonuje IV rozbioru Polski, ale Radomia nikt z zaborców nie chce, a Superman leci ratować świat.
W sieci pojawiły się również memy, na których główna bohaterka produkcji pod połami płaszcza chowa butelkę z napojem Zbyszko „Trzy cytryny” Supermanowi, Balotelliemu i agentowi Tomkowi. Zażenowany rozgłosem autor nagrania postanowił usunąć klip.
Na stronie radom.ws pojawiło się oświadczenie autora nagrania, w którym pisał: „Nie wiem czemu taką sensację wzbudziło zabieranie ze stołów napojów, które przecież po to właśnie zostały tam ustawione. Potrawy i ciepłe napoje były wydawane prosto z kuchni polowych, co zresztą widać na zdjęciach. Oprócz tego organizator postanowił zrobić coś w rodzaju "szwedzkiego stołu", na którym był opłatek, chleb, mandarynki i te nieszczęsne napoje”.
Nie zgadza się z nim Dariusz Sieczak, dyrektor ds. marketingu w firmie Zbyszko, która produkuje „Trzy cytryny”. Stwierdził: "To były produkty dla najuboższych, bezdomnych i poszkodowanych, z myślą o nich spotykamy się tam co roku." Nad sprawą ubolewa również Urząd Miasta. Rzecznik urzędu, Katarzyna Piechota-Kaim, powiedziała: "Ta wigilia to nasza coroczna tradycja, przykro nam z zaistniałej sytuacji. Krótkie nagranie zepsuło obraz całego wydarzenia, które trwało przecież kilka godzin i odbywało się w dobrej atmosferze. Świadczy o tym tłum ludzi, który na nie przyszedł."
Film faktycznie nie przysłużył się miastu. W kilkanaście godzin stworzył mit Radomia jako miasta ubogiego, a jego mieszkańców wykreował na chytrych i niemoralnych. Jednocześnie, w pewnym sensie, pomógł działającej na radomskim rynku firmie Zbyszko. W sieci można było kupić koszulki „I love Radom”, w których klasyczne „love” zastąpione jest przez cytrynę. Do każdej koszulki dołączany był napój „Trzy cytryny”. Dyrektor Sieczak dodał: "Początkowo film wywołał nasze oburzenie, ale staramy się podejść do tego z dystansem. Działamy na lokalnym rynku, nie zależy nam na przedstawianiu Radomia jako zagłębia ubóstwa."
Tegoroczna Wigilia na radomskim deptaku stała się przykładem polskiego "buractwa" i "cebulactwa". W Radomiu, na ulicy Żeromskiego, co roku organizowana jest wigilia dla najuboższych. Bezdomni i osoby nieposiadające środków na jedzenie mają okazję chociaż raz zjeść coś ciepłego. Tym razem jednak na ogromny stół ustawiony wzdłuż całej ulicy zaczaiły się osoby, których wygląd sugerował, że nie należą do najbiedniejszych. Wszystkie potrawy oraz napoje znikały rozdysponowane przez nich dosłownie w ciągu kilku chwil.
W nagraniu można zaobserwować konkretne sceny: pani w białym kożuszku bez wahania sięga po Polo Cocktę z wyrazem twarzy "mnie się należy". Inna sytuacja pokazuje, jak ktoś wyciąga rękę po pomarańczowy frykas, ale musi ustąpić miejsca zawodniczce w siwej kurtce. W innym momencie pojawia się kobieta, która kradnie jedną butelkę, a jej koleżanka prosi ją, by wzięła dla niej "Zbyszka". Następnie, widząc zbliżającą się konkurencję, zabiera ostatnią butelkę.
Wigilia w Radomiu zapowiadała się na kolejny klasyczny mem internetowy. Redakcja dlaStudenta.pl zaznaczyła, że nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Polska Press Sp. z o.o. chroni swoje publikacje. Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.
tags: #wigilia #w #radomiu #wiersz

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.