Wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Wojnowie postanowili wziąć życie w swoje ręce. Zamiast buntowniczych zachowań i łamania zasad - muzyka, pasja, wspólnota. Pomysł zrodził się z potrzeby, a może z tęsknoty za czymś, co daje poczucie celu.
Wszystko zaczęło się od jednej niepozornej próby w gabinecie pani pedagog. To właśnie tam chłopcy po raz pierwszy zagrali razem, a ich utwór - dedykowany zespołowi Mała Orkiestra Dni Naszych - stał się symbolicznie początkiem czegoś większego.

Pani Aneta Skarus, nauczycielka, pedagog, prowadząca terapię pedagogiczną i muzykoterapię, od początku wierzyła, że muzyka może być skutecznym narzędziem wychowawczym. - Zaczęło się od zajęć terapeutycznych, ale szybko dostrzegłam, że chłopcy mają nie tylko talent, ale też ogromną potrzebę bycia wysłuchanym. Niektórzy dopiero uczyli się instrumentów, inni grali wcześniej - mówi.
Karol Grudziński był jednym z pierwszych, którzy się odważyli. Nigdy wcześniej nie miał kontaktu z muzyką, ale coś go przyciągnęło do perkusji. - Na początku powiedziałem pani Anecie, że chciałbym spróbować. Po kilku dniach perkusja była gotowa - wspomina z niedowierzaniem.
Dla Maćka Domańskiego udział w zespole był nie tylko muzycznym przełomem, ale też osobistym. - Kiedyś moje zachowanie było naprawdę złe. Nie potrafiłem się dogadać z wychowawcami, z rówieśnikami. Muzyka to zmieniła. Dostałem szansę i jej nie zmarnowałem - przyznaje otwarcie. W jego oczach nie ma już buntu - jest dojrzałość. - Warto się ogarnąć.
Niektórzy z członków zespołu trafili do niego niemal od razu po przyjeździe do ośrodka. Hubert Radwański potrzebował zaledwie dwóch tygodni, by stanąć przy keyboardzie. Grał już od dziecka - jedenaście lat nauki zrobiło swoje. - Kiedy tylko dowiedzieli się, że gram, poprosili, żebym coś zagrał. Tata przywiózł keyboard i już zostałem. To był moment - wspomina.
Ale nawet doświadczeni muzycy odnajdują w zespole coś nowego. - To nie tylko muzyka. Nie inaczej mówi Patryk Bury - wokalista o wyjątkowo dojrzałym głosie i emocjonalnym podejściu do śpiewu. - Od dziecka lubiłem śpiewać, ale przestałem, bo wstydziłem się siebie. Gdy miałem gorszy moment, pani Aneta powiedziała: spróbuj. I to był dla mnie przełom - opowiada. - Dzięki muzyce przestałem być rozkojarzony, chaotyczny. Znalazłem coś, co mnie skupia, porządkuje myśli.
Kacper Sawicki, który dołączył do zespołu tuż przed świętami, wcześniej nigdy nie grał. Dziś dzierży gitarę basową z pewnością siebie, która jeszcze niedawno była mu obca. - Na początku nie wiedziałem, czy dam radę, ale zespół mnie przyjął, pomógł. Szybko się nauczyłem. Muzyka dała mi coś, czego mi brakowało - mówi. - Dzięki niej lepiej dogaduję się z ludźmi, nie wchodzę w konflikty.
Równie istotną postacią w zespole jest Jakub Gros, chłopak z gór, którego głos porównywano do Artura Rojka. - Kiedyś byłem bardzo zamknięty, nieufny. Muzyka pomogła mi się otworzyć. Śpiewając, zapominam o problemach. Zyskałem przyjaciół, spokój - opowiada z prostotą.

Zespół od początku działa jako wolontariat - chłopcy grają dla domów pomocy społecznej, na piknikach, imprezach charytatywnych. Występowali na jarmarkach, w szkołach podstawowych, zdobyli też pierwsze laury. Jak sami mówią - nie chodzi o nagrody. - Najważniejsze jest to, że możemy coś dawać innym.
Dziś mają na koncie nie tylko covery, ale też pierwszy autorski utwór - „Chłopak z dźwięku”, inspirowany stylistyką piosenki Real Gone. Tekst napisała Aneta Skarus. Patryk, który ją śpiewa, mówi, że to piosenka o przemianie, o potrzebie bycia zauważonym. - Chcemy, żeby ludzie zobaczyli w nas nie tylko wychowanków ośrodka.
Obecnie - przy wsparciu sekcji filmowej działającej w ośrodku - trwają prace nad teledyskiem. To wszystko nie byłoby możliwe bez życzliwości i wsparcia dyrekcji ośrodka, która wspiera rozwój sekcji muzycznej, filmowej, sportowej czy plastycznej. - Zależy nam na tym, by chłopcy odnaleźli pasję. To buduje ich poczucie własnej wartości - mówi pani Aneta. - Wielu z nich przyjeżdża do nas pogubionych, z lękiem przed światem. W zespole zaczynają wierzyć, że mogą coś z siebie dać.
No Name Band z Wojnowa to nie tylko zespół. To dowód na to, że młody człowiek - nawet ten, który popełnił błąd - może się podnieść, jeśli tylko ktoś mu zaufa, poda rękę i… włączy mikrofon.
Z treści wynika, że w pewnym momencie pojawia się informacja o zespole "NoName" z Gliwic, który istnieje od 14 lat i składa się z 3 osób. Jest to odrębną informacją od zespołu z Wojnowa.
W skład zespołu "NoName" wchodzą trzy osoby, z których każda posiada odpowiednie przygotowanie muzyczne poparte praktyką. Istniejemy od 14 lat, a wieloletnie doświadczenie na rynku muzycznym pozwala nam zabawiać gości przy różnego rodzaju imprezach, począwszy od wesel i bankietów po studniówki i duże imprezy plenerowe. Naszym priorytetem jest przyjemna rozrywka, tak więc obok wspaniałego aspektu muzycznego zabawiamy z kulturą, humorem i wyczuciem dobrego smaku. W repertuarze posiadamy kilkaset piosenek oraz wiele rozpoznawalnych utworów instrumentalnych, które zadowolą słuchaczy w każdym wieku. Ponadto proponujemy muzykę biesiadną, graną na akordeonie i gitarze oraz wspólnie śpiewanie przy stołach.
Adres: Gliwice, Chorzowska 44b, 44-100, woj. śląskie.
Kontakt: NAPISZ, ZADZWOŃ - Może akurat mamy jeszcze WOLNY TERMIN!
Niezapomniane i roztańczone przyjęcie weselne, z muzyką dla każdego! Skład 5 osobowy, śpiewamy w 6 językach. Gramy światowe standardy; jazz, soul, pop, muzyka z filmów i musicali. Potrafimy dostosować się do potrzeb każdego klienta. To On decyduje w jakim składzie osobowym poprowadzimy Jego uroczystość (skład: od 2 do 5 osób).
Kontakt: NAPISZ, ZADZWOŃ - Może akurat mamy jeszcze WOLNY TERMIN!
tags: #no #name #zespol #weselny #7 #osob

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.