W bogatej tematycznie twórczości Pietera Bruegla Starszego temat wsi i portret życia wiejskiego stanowiły jego wysoce ważną część. Artysta, jak żaden inny twórca przed nim, przedstawił czule, uważnie, intymnie, a czasami z rozmachem życie chłopów, ich łączność z naturą, codzienny znój, ciężar dźwigania na swoich barkach niełatwego losu.
Jednak portretując biedę, nie skupiał się wyłącznie na snuciu smutnej refleksji o społecznej niesprawiedliwości, ale z wielką wirtuozerią uwieczniał również chwile radości, zapomnienia, ucieczki. Ukazał więc wir tanecznej zabawy, tłumny krajobraz wiejskich kiermaszy, chłopskie wesele, ucztowanie pod gołym niebem.
W pracach takich jak Taniec weselny, Chłopskie wesele czy Taniec chłopski artysta zaprasza widza do uczestnictwa w radosnym, choć ubogim świętowaniu, w bezrefleksyjnym byciu „tu i teraz”, zaprasza do poznania świata pozornie dzikiego, opartego na prostych instynktach.

Przyjrzyjmy się zatem najsłynniejszemu obrazowi Bruegla, portretującemu „wiejską rzeczywistość”. Dziełem tym jest Chłopskie wesele, które wszak miało swój pierwowzór w grafice Pietera van der Borchta.
W 1560 roku Pieter van der Borcht stworzył akwafortę Chłopskie wesele, w której kulturowo i ikonograficznie zdesakralizował tę wzniosłą uroczystość, prezentując ją jako wydarzenie dzikie, szalone, obfitujące w incydenty obnażające ludzkie słabości.
W centrum kompozycji, za tkaniną sugerującą welon oddzielające sacrum od profanum, zasiada panna młoda o wątpliwej urodzie, otoczona starymi kobietami. Ku niej nachyla się młody mężczyzna - czy to on jest oblubieńcem? Przy stołach biesiadują goście, a cała uroczystość wydaje się jednym wielkim chaosem.
Biesiadnicy zdają się straszliwym konglomeratem przypadków skrajnych: jakaś kobieta karmi dziecko piersią, pijany mężczyzna zasnął już na dobre, opierając głowę na złożonych rękach, ktoś inny wymiotuje, trwa bełkot pijackich rozmów, niezaopiekowane dziecko krzyczy przeraźliwie, psy obgryzają rzucone na ziemię kości. W tle, z lewej strony niezżęte jeszcze zboże porasta łanami bezkres, dając dogodne miejsce dla pary kochanków. Z prawej strony trwa akt miłosierdzia: karmienie ubogich i żebraków.
Rycina ta wydaje się bardzo bliska obrazowi Pietera Bruegla, który namalował Chłopskie wesele około 1568 roku.
O ile Pieter van der Borcht z niejaką wyższością pokazał nam ów temat z perspektywy artysty, który ma prawo do krytyki, o tyle Bruegel pozwala nam, widzom, wejść w obraz, uczestniczyć w wydarzeniu, jednocześnie zaś nie ocenia, zwłaszcza negatywnie.
A zatem wesele wypełniają gwar, rozmowy ciche i te najgłośniejsze, szepty i sprośne dowcipy kierowane z przymrużeniem oka ku nowożeńcom. Mlaskanie, oblizywanie łyżek, smak twardego chleba, siorbanie rzadkiej zupy, przełykanie cierpkiego piwa i ochota na więcej wraz z każdą kolejną godziną.
Scena odbywa się w przestronnej stodole; uroczystości takie miały dawniej miejsce na wsi w domu panny młodej lub w gospodzie. W tym przypadku liczba biesiadników i koszty poczęstunku skłoniły zapewne rodziny nowożeńców, by wykorzystać przestrzeń gospodarską, co chyba okazało się nie najgorszym pomysłem.
W pierwszym ulotnym spojrzeniu zboże tworzące ścianę jest praktycznie niezauważalne, zaś o fakcie, że znajdujemy się w stodole, świadczą grabie z zawieszonymi na nich snopkami, być może symbolizujące szczere życzenie dobrobytu i pomyślności dla świeżo poślubionej pary.

Skromność tej dekoracji wraz z ciemnozielonym dywanem, umieszczonym za plecami panny młodej, ogromnie wzruszają, trzeba bowiem pamiętać, iż izbę weselną starano się zawsze ozdabiać radośnie, gęsto, bogato, m.in. kwietnymi tkaninami, zielonymi girlandami, żywymi kwiatami, w bogatszych domach pojawiały się też świece, woskowe anioły, lustra, wykonane z kolorowego papieru ozdoby przystrajały krzesła, na których zasiadali małżonkowie…
Wesele namalowane przez Bruegla wydaje się nadzwyczaj skromnie udekorowane, jedyny nieco barwny element stanowią dwie symboliczne korony, wykonane z kartonu (?) i zawieszone nad głową panny młodej.
Artysta stworzył scenę grupową, z rozmysłem nie czyniąc panny młodej i pana młodego głównymi bohaterami obrazu. By odnaleźć oblubienicę, trzeba mocno wytężyć wzrok i zatrzymać go na dłużej z niejakim trudem, bowiem ponownie zostajemy skonfrontowani z wyobrażeniem młodej, pięknej kobiety, ubranej wystawnie, z roześmianą twarzą pełną marzeń i dobrych myśli.
Panna młoda Bruegla to dziewczyna nieco korpulentna, o okrągłej twarzy, wydatnym podbródku, małych ustach i grubym nosie. Jest już nieco znużona, w półprzymkniętych powiekach daje się zauważyć zmęczenie, ale też pogodę ducha. Jej bujne brązowe włosy ściska ślubna korona - w tym przypadku prosty wianek z małymi białymi kwiatuszkami (symbol dziewictwa).
Ubrana jest w ciemną suknię z zielonym kołnierzem i białą spodnią koszulę - skromnie, ale też nie najskromniej, bowiem najbiedniejsze dziewczęta do ślubu ubierały się często w prostą suknię w kolorze czarnym lub białym, gdyż w przyszłości stanowiła ona również „śmiertelną koszulę” na dzień pogrzebu.
Dziewczyna nie rozmawia z nikim, tkwi w szczególnej alienacji, otoczona kobietami z rodziny. Co interesujące, nie ma obok niej męża, nie ma także pustego miejsca świadczącego o jego chwilowej nieobecności. Trudno również na obrazie odnaleźć postać, którą można by wskazać jako oblubieńca.
Niekiedy próbowano rozpoznać go kolejno: w mężczyźnie w czerwonej czapce, który na stole układa talerze z zupą, mężczyźnie nalewającym piwo, ukazanym z lewej strony kompozycji, czy w mężczyźnie ubranym w błękitny kubrak i czerwoną czapkę ozdobioną frędzlem z jasnej tkaniny.
Wesele powinno być wydarzeniem tłocznym i takim też przedstawił je Bruegel. Przy stołach jest już gęsto od biesiadników, w większości zajętych jedzeniem, zajętych sobą i na sobie skupionych, wśród zaproszonych gości widać i dzieci. Ubrane grubo, w czapkach naciśniętych mocno na oczy, wkładają palce do buzi, zlizując resztki tego, co dobre, są szczęśliwe i pełne ekscytacji, bo dopuszczone do świata dorosłych, w którym wiele się dzieje i w którym można się najeść.

Niderlandczycy, nawet ubodzy, jedli dużo, nie tylko podczas uroczystości, ale i w dzień powszedni. Biedniejsi spożywali często zupę ze słoniny i jarzyn gotowanych na mleku, pili rozcieńczone wodą piwo, jedli smażoną cebulę czy suchy chleb. Chleb ten Francuzi uważali za pieczywo nienadające się do spożycia, gdyż był to „czarny, lepki, zbity, ciężkostrawny, chleb zwykły pieczony […] z mąki żytniej, jęczmiennej, hreczanej, owsianej, a nawet bobowej.
Mieszkańcy Niderlandów spożywali ogromne ilości jarzyn, takich jak groch, fasola, kapusta, marchew, rzepa czy brukiew. Podstawą pożywienia ludzi ubogich były także: śledzie, nabiał i jajka (co potwierdzało ówczesne przysłowie „Jedno smażone jajko to pociecha dla biednego człowieka”).
Wspomniano już, że ukazane wesele obfituje w gości siedzących już przy stole, choć spory tłum przedziera się przez drzwi, próbując uszczknąć coś dla siebie. Twarze postaci cechuje indywidualizm: rysy pospolite, zwykłe, nalane, okrągłe, niezbyt urodziwe, czasami zmęczone życiem, wyniszczone biedą i ciężką pracą.
Jak zauważa Paul Zumthor, opisując ówczesnych niderlandzkich chłopów: „często wysocy i ciężcy, bardzo silni, wybitną świeżość cery zawdzięczają temu, że żywią się po wegetariańsku i spożywają dużo nabiału. Umysłu prymitywnego, dość prostaccy […]”.
W bogatym katalogu portretów ludzi obecnych na weselu Bruegel przedstawił kilka postaci, które wyróżniają się strojem i fizjonomią. Są to: zamyślony starszy mężczyzna siedzący niedaleko panny młodej, otulony w płaszcz z futrzanym kołnierzem - być może miejscowy urzędnik; ubrany w habit mnich franciszkański, o bladej cerze i wydatnym długim nosie, rozmawiający z intrygującym, niemłodym brodatym mężczyzną w czerni, siedzącym na skraju stołu. Postać ta odziana wykwintnie, dostojnie, z szablą u boku i rasowym psem myśliwskim być może stanowi portret szlachcica, właściciela tutejszych dóbr, zaproszonego na uroczystość z uniżeniem i estymą. Jego przybycie na wesele stanowi zaszczyt dla młodej pary.
Odrębną, wielce frapującą postacią jest niewątpliwie ukazany z lewej strony obrazu młody mężczyzna o urodziwej, szlachetnej twarzy, nalewający piwo z większego dzbana do mniejszego. Przypuszczenia, iż to on jest panem młodym, wydają się chyba jednak zbyt mgliste.

Bruegel, tworząc zbiorowy portret osobowości, skupia się jednocześnie na detalach, przedstawionych artefaktach, subtelnych przedmiotach, które przecież dopełniają ludzki świat, stwarzając scenerię, w której żyjemy, z którą obcujemy.
Wszystko to dodatkowo dopełnia i wyraża ogromne zainteresowanie artysty przestrzenią życia wiejskiego, co wynikało z ogólnego nurtu, który narodził się w latach 40. XVI wieku w Niderlandach i doprowadził do powstania ikonografii obrazu chłopskiego i pejzażu wiejskiego.
Jak zauważa Jan Białostocki: „ciekawość «świata» właściwa w XV i pierwszej połowie XVI w.”
Obraz Chłopskie wesele również niesie w sobie podskórny, nieoczywisty tragizm.
Bruegel zasłynął głównie jako malarz wiejski przedstawiający sceny rodzajowe rozgrywające się w środowisku chłopskim. Nie był pionierem w utrwalaniu wiejskich scen. Przed nim w salony mieszczan trafiły płótna Hieronima Boscha. Bruegel zgodnie ze swoim zwyczajem umieszczał na płótnach treści moralizatorskie i filozoficzne.
Jednym z takich tematów był taniec. W XVI wieku ta forma rozrywki była obwarowana ścisłymi regułami. W tańcu nie można było wymachiwać ramionami, nogami, zbyt głośny śmiech traktowano jako nieuprzejme zachowanie.
Taniec weselny (niderl. Dansende boeren op een bruiloftsfeest in de open lucht), obraz olejny na desce, o wymiarach 119,4 × 157,5 cm, namalowany w 1566 roku. Przedstawia grupę 125 weselników, ukazanych na pozór w chaotyczny sposób, lecz w rzeczywistości każda z nich, czy to z osobna czy w grupie, ma swoje znaczenie nie do końca dziś wyjaśnione.
Na pierwszym planie widoczna jest w całej okazałości postać tancerza. Jako jedyny spogląda na widza, a po jego ruchach można wnioskować, iż albo jest to wiejski błazen lub uosobienie niewłaściwych zachowań. Malarz w dość przesadzony sposób przedstawił sak patrycjusza; była to modne wówczas okrycie męskich genitaliów. Według krytyków jest to przedstawienie płodności i reprodukcji przedstawione w radosny sposób.
W środku z odkrytą głową tańczy panna młoda ze starszym mężczyzną, być może ze swoim ojcem. Jego postawa nawiązuje raczej do statecznej figury znanej z tańców dworskich. Wokół tańczących Bruegel umieścił scenki rodzajowe. Po prawej stronie za muzykiem grającym na dudach, widoczna jest tajemnicza postać przyglądająca się tańczącym. U jego pasa wiszą przybory pisarskie, co może wskazywać na jego profesję pisarza i być może sam pochodzi z mieszczańskiego stanu, podobnie jak malarz i tak jak on jest krytycznie nastawiony do hulanek. Za nim w głębi widoczny jest zawieszony obrus udekorowany koroną. Pod nim siedziała przy stole panna młoda.

Taniec wieśniaków (niderl. De dorpskermis), obraz olejny na desce, o wymiarach 114 × 164 cm, namalowany około 1567 roku. Mamy tu do czynienia ze sceną z o wiele mniejszą liczbą postaci. W odróżnieniu od Tańca weselnego, gdzie można zauważyć górną perspektywę, tu Bruegel ukazał scenę z tego samego poziomu co postacie na pierwszym planie. Takie ujęcie z początku zasłania epizody rozgrywające się wokół.
Na pierwszym planie, po lewej stronie ponownie widoczny jest grajek na dudach, po prawej natomiast tańczące postacie w monumentalnej wielkości. Środek obrazu pozostaje pusty, ale widz patrząc na parę ma wrażenie ich przemieszczania się w stronę stołu z biesiadnikami. Za nim znów malarz przedstawia krótkie scenki rodzajowe. Jakiś mężczyzna wyciąga kobietę z zagrody namawiając ją do tańca. Nad nimi wisi czerwony sztandar z herbami. Po ich prawej stronie widać błazna, a po lewej ponownie stojącego mężczyznę przypatrującego się zabawie. U dołu po lewej stronie widoczne są dwie dziewczynki bawiące się naśladując taniec dorosłych.

Na obu dziełach Bruegel udokumentował XVI-wieczną wieś podczas zabawy. Przedstawione postacie mają u niego pospolity wygląd, ich zabawy ograniczają się do pospolitych rozrywek. Dzięki szczegółom, w jakie obfitują płótna - stroje, resztki jedzenia na stołach, widz ma wrażenie „wciągania go” w sam środek zabawy. Przy tym wszystkim malarz nie boi się ukazywać fizyczną i psychiczną ułomność postaci oraz ukazywać słabości ludzkie widoczne podczas zabaw.
Bruegel stworzył wirtuozerską strukturę przedstawiając wiejską uroczystość. Długi, zatłoczony stół bankietowy tworzy przekątną, na której oparte są wszystkie postacie w kompozycji. Z zewnątrz, gdzie jeszcze majaczy światło dzienne, inni goście napływają do pokoju. Jeden z graczy na dudach zwraca naszą uwagę na front sceny - muzyk z ciekawością spogląda na serwowany, skromny posiłek. Tam dwaj pomocnicy używają drzwi zdjętych z zawiasów do przenoszenia naczyń.
Jeśli podążymy za postacią na końcu stołu, podającą naczynia gościom weselnym, dotrzemy do prawdziwej bohaterki dzieła - panny młodej. Siedzi ona w milczeniu przed kawałkiem zielonej tkaniny, która została zawieszona wraz z papierową koroną na jej cześć na słomianej ścianie. Niestety nic nie wiadomo na temat zlecenia dotyczącego tej pracy, która prawdopodobnie jest najbardziej znaną Bruegel'a. Gdybyśmy mieli jakiekolwiek informacje, mogłoby to pomóc w rozwiązaniu dylematu - czy obraz ma być karykaturą, czy raczej ma nieść moralizatorskie przesłanie.
Badacze Bruegla w Wiedniu zgadzają się natomiast, że większość dotychczasowych propozycji interpretacyjnych nie ujawniła prawdziwego znaczenia obrazu. Próbowano na przykład połączyć duże buty z niemieckim wyrażeniem „auf großem Fuß leben” (żyć w wielkim stylu) lub odczytać dwuczęściową koronę ślubną panny młodej jako oznakę ciąży. O wiele bardziej zgodne z humanistycznym podejściem samego Bruegla jest postrzeganie obrazu jako neutralnej obserwacji bez żadnych dalszych zamiarów.
Tematem obrazu jest wesele wiejskie. Przyjęcie odbywa się w stodole, na ścianie wiszą snopki siana lub zboża oraz grabie wskazujące na prace przy żniwach. Przy stole, pod koroną siedzi panna młoda. Pana młodego nie widać. Na pierwszym planie dwaj słudzy niosą na drzwiach talerze z zupą. W ówczesnym czasie podstawowym daniem był chleb, owsianka i zupa.
W rzeczywistości obraz przedstawia nie tyle wesele chłopskie, co ludzi siedzących za stołem w chwili spożywania posiłku. Innowacyjność Bruegla polegała na sposobie ukazania sceny. Dotychczas malarze przedstawiając ucztę, nigdy nie przedstawiali postaci w trakcie jedzenia. Widz nie widział łyżek, jedzenia przy ustach i samego posilania się. Najczęściej bohaterowie siedzieli przed talerzami konwersując.
Bruegel złamał te zasady koncepcji sztuki, robiąc coś odwrotnego. Ukazał ludzi nie wyidealizowanych, lecz w sposób zwyczajny, pospolity ze wszystkimi ich przywarami podczas jedzenia. Bohaterzy Bruegla trzymają łyżki w ustach, inni dzierżą kufle przy ustach, pijąc piwo. Na pierwszym planie, na dole siedzi dziecko w czerwonym kapturze i oblizuje palce.

tags: #bruegel #starszy #wesel #e

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.