Wrzesień 2015 roku. Sala taneczna wypełnia się dźwiękiem kroków kawalerów i panien, którzy wchodzą na parkiet. Mężczyźni w eleganckich frakach, kobiety w zwiewnych białych sukniach przewiązanych różową szarfą. Wśród 32 debiutujących par znaleźli się między innymi Laetitia Devoud, prawnuczka wietnamskiego mandaryna i krewna ostatniej cesarzowej Wietnamu, oraz Anna Koźlakiewicz, córka byłego posła, niegdyś lidera listy najbogatszych polityków w Polsce. Dumni rodzice i rodziny przyglądają się im z wzruszeniem. To nie scena z filmów historycznych, a rzeczywistość ósmego polskiego Balu Debiutantów.

Charytatywny Bal Debiutantów, odbywający się w Warszawie na Zamku Królewskim, jest wydarzeniem o unikalnym charakteru. Choć niektórzy uczestnicy przyznają, że bal może wydawać się nieco "operetkowy", podkreślają, że są to normalni ludzie, a nie snobi. Jeden z uczestników, podchodząc z dystansem do swojej genealogii, uważa, że heroiczne czyny przodków nakładają na niego pewną odpowiedzialność, ale jednocześnie stanowią niewyczerpane źródło anegdot. Kluczem jest umiejętność żartowania z siebie, unikając skrajności - zarówno nadmiernego chwalenia się pochodzeniem, jak i poczucia winy z tego powodu.
Pomysłodawczyni i organizatorka Balu Debiutantów, hrabina Jolanta Mycielska, organizuje go od 1998 roku co dwa lata. Wydarzenie odbywa się w ramach działalności Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich. Bal poprzedzają dwa tygodnie intensywnych treningów tanecznych pod okiem choreografa, połączonych z lekcjami savoir-vivre'u i wykładami. W poprzednich latach gośćmi byli m.in. Krzysztof Zanussi. Bal gościł w prestiżowych miejscach, takich jak Muzeum Narodowe w Krakowie, Opera Krakowska, Zamek Królewski w Warszawie, Teatr Wielki, a ostatnio hotel DoubleTree by Hilton.

Hrabina Mycielska osobiście ustala listę debiutantów i gości, poszukując młodych ludzi o ciekawych osobowościach i wartościach, niezależnie od statusu materialnego rodziców. Mimo to, wśród zaproszonych często znajdują się osoby o arystokratycznych korzeniach i zamożnych rodzin, które znają się "z towarzystwa". Spotykają się w najlepszych szkołach, na wyjazdach narciarskich, ślubach czy w Klubie Inteligencji Katolickiej.
Laetitia Devoud podkreśla, że znała większość polskich debiutantów, a zagraniczni goście pochodzili z Polonii, dla których polskie pochodzenie było kluczowym kryterium. Wspomina z ekscytacją przygotowania do balu, w tym szycie na miarę białych, magicznych sukni. Docenia pracę profesjonalistów, takich jak fryzjerka Jaga Hupało, kostiumografka Dorota Roqueplo i firma Mac Cosmetics, którzy zadbali o jej wygląd. Laetitia, która aktywnie działa w świecie mody i marzy o pracy w L'Oreal, studiuje zarządzanie i marketing w Wielkiej Brytanii. Jej wielokulturowe pochodzenie - ojciec Francuz z brytyjskimi korzeniami, matka pół Polka, pół Wietnamka - stało się dla niej bogactwem dopiero na studiach, choć w dzieciństwie było źródłem trudności w polskim i francuskim systemie edukacji.
Babcia Laetitii, Marie Maria Teresa Trân Thi Lai, córka wietnamskiego mandaryna, poznała dziadka, Stefana Wilkanowicza, dziennikarza, na kongresie w San Salvador. Po latach udało jej się uzyskać polski paszport. Laetitia podkreśla, że to jej egzotyczne korzenie, a nie arystokratyczne, były dla niej ważniejsze. Wychowywała się w otoczeniu różnych języków i kuchni, a świadomość, że jej pochodzenie otworzyło jej drzwi na bal, traktuje jako zobowiązanie.
Debiutanci wspominają bal jako okres intensywnego wysiłku fizycznego podczas treningów tańca, ale także jako czas świetnej zabawy. Po zajęciach często spędzali czas w mieście, wracając nad ranem, by następnego dnia znów ćwiczyć. Laetitia uważa, że bal podtrzymuje ważne tradycje i wartości, które warto pielęgnować mimo zmieniającego się świata.

"Bal nie jest celem, jest częścią drogi do zbierania środków dla naszych dzieł maltańskich i na pomoc młodzieży w przejściu do dojrzałości" - mówi hrabina Mycielska. Podkreśla wagę wykładów z savoir-vivre'u, odpowiedzialności obywatelskiej i wolontariatu, zaznaczając, że zachowanie jest wartością samą w sobie, a nie tylko "odświętnym" elementem.
Debiutanci ćwiczą mazura, walca, układ dowolny do "Małego Księcia" i paso doble. Treningi bywają wymagające, z choreografem okazującym czasem irytację, ale debiutanci znajdują czas na regenerację i integrację. Ćwiczone są także elementy savoir-vivre'u, takie jak powitania, gdzie mężczyzna powinien elegancko podejść, a dziewczyna dygnąć. Hrabina Mycielska, często nazywana przez debiutantów "ciocią Jolą", podkreśla, że wielu z nich jest z nią spokrewnionych, a dla niej są oni "batalionem". Pomysł na bal zrodził się z jej niezrealizowanego marzenia z dzieciństwa, kiedy takie wydarzenia nie były możliwe.
Nie wszyscy jednak akceptują formułę balu. Niektóre rodziny arystokratyczne, jak Radziwiłłowie, odmawiają udziału, uznając wydarzenie za "bufonadę". Pojawiają się głosy krytyki dotyczące selektywności zaproszeń i sprzeczności między charakterem balu a jego celem charytatywnym. Anna Koźlakiewicz, córka byłego posła, wyraża zdziwienie, że bal ma charakter charytatywny, ciesząc się z dodatkowej korzyści płynącej z wydarzenia.

Anna Koźlakiewicz, studiująca śpiew operowy w USA, podkreśla, że udział w balu był dla niej wyjątkowym przeżyciem, które przesunęła kosztem możliwości udziału w spektaklu. Uważa bal za bardziej dostojny i elegancki niż studniówka. Koszt udziału w balu dla debiutantów wynosił 350 euro, płacony przez rodziców. Szczegółowe koszty samego balu i kolacji pozostają nieujawnione przez organizatorów. Panowie wypożyczali fraki, a dziewczęta otrzymywały suknie od projektantki. Ania, która ma 25 lat, była jedną ze starszych debiutantek, gdyż wiek dla panien wynosi od 17 do 25 lat, a dla kawalerów do 29 lat. Choć zastanawia się nad potencjalnie patriarchalnym charakterem tych limitów, cieszy się z możliwości uczestnictwa.
Laetitia Devoud, zaangażowana w kwestie kobiece, nie zwróciła uwagi na limity wiekowe, wskazując, że we Francji, na podobnych balach, chłopcy zawsze są starsi od dziewcząt.
Dla wielu debiutantów bal jest zwieńczeniem dwutygodniowego okresu integracji, a niekoniecznie celowania w związki matrymonialne. W przeciwieństwie do tradycji zachodnioeuropejskich, gdzie pochodzenie i majątek odgrywają kluczową rolę w zawieraniu małżeństw, w Polsce różnice klasowe nie są tak silnie odczuwane. Bal jest postrzegany jako okazja do spędzenia czasu z przyjaciółmi, nauki tańca i dobrej zabawy.
Tekst porusza również szerszy kontekst społeczny i historyczny związany z polską arystokracją i szlachtą. Po II wojnie światowej majątki ziemskie zostały znacjonalizowane, a idee arystokratyczne były aktywnie zwalczane przez władze PRL. Wielu potomków arystokratycznych rodów utraciło swoje dziedzictwo, a wspomnienia o ich przeszłości były często spychane na margines. Odzyskiwanie majątków po 1990 roku było trudne i kosztowne.
Współcześnie, postrzeganie arystokracji i szlachty w Polsce jest zróżnicowane. Informacje czerpane są często z serwisów plotkarskich, które skupiają się na bogactwie i snobizmie, pomijając często pozytywne aspekty, takie jak działalność charytatywna czy pielęgnowanie tradycji. Wartości takie jak przywiązanie do cnót i zasad są kluczowe dla współczesnych potomków arystokratycznych rodów, nawet jeśli ich codzienne życie nie różni się od życia "zwykłych śmiertelników".
Bale, w tym Bal Debiutantów, odgrywają rolę w podtrzymywaniu pewnych tradycji towarzyskich i umożliwiają poznanie nowych ludzi. Choć cel matrymonialny nie jest już głównym motywem, bal stanowi okazję do nauki manier i zasad "bywania" w towarzystwie.
Poza Balem Debiutantów, tekst wspomina o innych inicjatywach charytatywnych, takich jak bale organizowane pod patronatem wojewody śląskiego. Zebrane fundusze trafiają do potrzebujących organizacji, wspierając dzieci chore na nowotwory (Fundacja Iskierka), dzieci z trudnych środowisk (Fundacja Pomocy Dzieciom Ulica) czy młodych ludzi w potrzebie edukacji (Śląski Fundusz Stypendialny). Fundacja Spina, działająca na rzecz dzieci z rozszczepem kręgosłupa, również otrzymuje wsparcie.
Wspomniana jest również "Akademia u Cioci Joli", prowadzona przez Jolantę Taberską, która poprzez warsztaty kulinarne i przyrodnicze uczy dzieci o tradycjach, pochodzeniu żywności i zdrowym stylu życia. Karczma Taberska w Janowcu, prowadzona przez rodzinę Taberskich, jest miejscem propagującym regionalne tradycje kulinarne i rękodzieło. Dwór w Kolesinie, odrestaurowany przez rodzinę Taborskich, stanowi przykład rewitalizacji historycznego miejsca.
Podkreślana jest wartość pielęgnowania tradycji, zarówno tych związanych z arystokracją, jak i z regionalną kulturą ludową. Przykładem jest nauka wypieku chleba, rozpoznawanie ziół czy poznawanie lokalnych potraw. Te inicjatywy mają na celu edukację, integrację i podtrzymywanie więzi międzypokoleniowych.

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.