Od momentu ukształtowania się powszechnej edukacji publicznej, nauka religii katolickiej stanowiła integralną część programu nauczania. Już w przepisach ustanowionych przez Komisję Edukacji Narodowej podkreślano, że „religia i prawdziwa pobożność [...] jest najistotniejszą częścią edukacji”.
W XIX wieku rządy mocarstw zaborczych, zwłaszcza Prus i Rosji, stopniowo ograniczały możliwość nauczania w języku polskim. Wyjątkiem od polityki germanizacji i rusyfikacji w szkolnictwie były lekcje religii, które wciąż prowadzone były w języku polskim. Próby likwidacji przez Berlin nauczania religii w języku polskim wywołały powszechne oburzenie dzieci, rodziców i opinii publicznej we wszystkich trzech zaborach.
„Jeżeli nie umiecie mówić po polsku, to nie udzielajcie dzieciom żadnego wykładu religii, my wcale nie potrzebujemy takiego wykładu, jaki jest obecnie w użyciu. My, matki, będziemy same dbały o pożyteczny wykład” - zeznawały oskarżone w procesie zorganizowanym po strajku szkolnym we Wrześni w 1901 roku.
W okresie międzywojennym nauczanie religii w szkołach zostało zagwarantowane prawnie, między innymi przez zapisy Konstytucji marcowej oraz konkordatu ze Stolicą Apostolską z 1925 roku. Artykuł 120. konstytucji stwierdzał: „W każdym zakładzie naukowym, którego program obejmuje kształcenie młodzieży poniżej lat 18, utrzymywanym w całości lub części przez państwo lub ciało samorządowe, jest nauka religii obowiązkowa. Kierownictwo i nadzór nauki religii w szkołach należy do właściwego związku religijnego, z zastrzeżeniem naczelnego prawa nadzoru dla państwowych władz szkolnych”.
Program nauczania religii był dostosowywany do zmieniającego się od 1932 roku systemu edukacji. W porównaniu z okresem zaborów, zwiększył się nacisk na przygotowanie do sakramentu eucharystii, co było wynikiem dokładniejszych przepisów opracowanych przez Kościół na początku XX wieku dotyczących przygotowania dzieci do jego przyjęcia.
W pierwszych latach po wojnie komuniści i ich sojusznicy udawali, że ich rządy są kontynuacją najlepszych tradycji II Rzeczypospolitej, twierdząc, że realizują „zniszczoną przez sanację ludową” wizję porządku społecznego. Wciąż obowiązywała Konstytucja marcowa, a komuniści czasowo ukrywali swoją niechęć do religii, co objawiało się między innymi częstym udziałem przedstawicieli PPR i LWP w uroczystościach kościelnych.
Wyjątkiem na tym tle była decyzja Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej o zerwaniu konkordatu, oficjalnie z powodu nieuznania przez Watykan rządu w Warszawie. W czerwcu 1945 roku, na Ogólnopolskim Zjeździe Oświatowym w Łodzi, minister oświaty Stanisław Skrzeszewski zapewniał, że „stosunek do nauczania religii nie ulegnie zmianie” i że „W myśl podstawowych zasad demokracji nie uszczuplimy swobody sumienia, nie będziemy stosowali przymusu w kwestiach dotyczących wewnętrznego życia jednostki”.
Jednak już we wrześniu 1945 roku wprowadzono przepisy umożliwiające rezygnację z uczestnictwa w lekcjach religii. Arcybiskup krakowski Adam Stefan Sapieha w 1945 roku zwracał uwagę na stopniowe wypychanie religii z programów szkolnych, podkreślając obowiązek stanowczego żądania, aby młodzież była wychowywana i kształcona na zasadach katolickich.
Od 1948 roku w programach nauczania wyraźnie podkreślano, że celem jest wpajanie uczniom materialistycznego, marksistowskiego obrazu świata. W tym samym czasie władze komunistyczne coraz ostrzej zwalczały Kościół, skupiając się początkowo na osłabieniu jego niezależności majątkowej i katolickiej oświaty.
12 września 1950 roku prymas Stefan Wyszyński i kard. Adam Sapieha wystosowali list do władz, w którym stwierdzili, że walka dotyczy „wszelkich przejawów życia i dążeń religijnych człowieka”. Porozumienie episkopatu z rządem było wielokrotnie łamane przez komunistów. Brak uwzględnienia lekcji religii w planach na rok szkolny 1950/1951 oznaczał, że organizacja tych lekcji spadła wyłącznie na dyrektorów szkół i proboszczów, co skutkowało ich coraz rzadszym odbywaniem się.
W obliczu działań władz episkopat pod przywództwem prymasa Wyszyńskiego rozpoczął przygotowania do stworzenia niezależnego od władz „systemu katechizacji”. Mimo wielkich trudności, Kościół nie rezygnował z zabiegania o lekcje religii w szkołach. W maju 1956 roku bp Zygmunt Choromański pisał do władz o ograniczaniu i kasowaniu nauki religii w szkołach, braku możliwości posyłania dzieci do szkół z nauczaniem religii oraz stawianiu przeszkód w praktykach religijnych poza szkołą.
Kilka miesięcy później, na fali odwilży politycznej, religia powróciła do szkół, w których rodzice wyrażali takie życzenie. Jednak już w 1957 roku władze przystąpiły do ponownej walki z religią w programach nauczania. Ograniczono rolę katechetów, zakazano pełnienia tej funkcji przez osoby zakonne, a z kolejnych szkół znikały krzyże. Pod koniec lat pięćdziesiątych zniesiono dni przeznaczone na rekolekcje.
Kampania rządu była niezwykle skuteczna - w 1960 roku religia była nauczana w zaledwie 25 procentach szkół. 15 lipca 1961 roku Sejm PRL uchwalił ustawę „O rozwoju systemu oświaty i wychowania”, której zapisy stwierdzały, że nauczanie ma mieć charakter wyłącznie „świecki”, co było formalnym wybiegiem służącym usunięciu nauczania religii ze szkół państwowych.
Ministerstwo oświaty wydało przepisy regulujące działanie punktów katechetycznych, dążąc do ich pełnej kontroli. Episkopat zakazał przyjmowania jakichkolwiek środków od władz, a prymas Wyszyński argumentował, że nowe przepisy są niezgodne z Konstytucją PRL i Deklaracją Praw Człowieka.
Przez kolejne dwie dekady władze dążyły do kontrolowania lub utrudniania działalności punktów katechetycznych tworzonych przez Kościół. Kościół skupił się na tworzeniu kolejnych punktów katechetycznych, które docelowo miały powstać nie tylko w każdej parafii, ale w każdej miejscowości, która była siedzibą szkoły.
Z inicjatywą powrotu religii do szkół episkopat wystąpił w maju 1990 roku. W ciągu kilku kolejnych tygodni Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu osiągnęła porozumienie, a 3 sierpnia 1990 roku minister edukacji prof. Henryk Samsonowicz podjął ostateczną decyzję o przywróceniu katechizacji w szkołach podstawowych i średnich, w wymiarze dwóch lekcji tygodniowo, za zgodą rodziców lub uczniów. Przepisy te umożliwiały organizację katechez wszystkich wyznań.
We wrześniu 1990 roku niemal 96% uczniów uczestniczyło w lekcjach religii. Wiele środowisk lewicowych sprzeciwiło się tej decyzji, a skarga Rzecznika Praw Obywatelskich trafiła do Trybunału Konstytucyjnego.

Rok 2011 przyniósł szereg rocznic, w tym tych dotyczących gospodarki, takich jak wprowadzenie kartek na mięso. Polska Ludowa była państwem, w którym artykuły pierwszej potrzeby były reglamentowane przez niemal połowę 45 lat swojego istnienia, co stanowiło przede wszystkim efekt nieudolnej polityki gospodarczej.
Pierwszy system reglamentacji Polacy odziedziczyli po okresie okupacji niemieckiej. Na początku okresu powojennego na kartki sprzedawano szeroki asortyment produktów, od pieczywa po środki higieny osobistej. Wprowadzono wówczas mieszany system reglamentacji, w którym kartki pełniły rolę substytutu części wynagrodzenia.
Pięć kategorii kart zaopatrzeniowych przydzielano w zależności od przydatności danej osoby dla gospodarki narodowej, a wielkość przydziałów zależała od miejsca zamieszkania. Wiosną 1945 roku wprowadzono dodatki dla wybitnych pracowników naukowych, nauczycieli i pracowników kluczowych gałęzi przemysłu.
Gwarancje pełnych przydziałów podstawowych artykułów żywnościowych otrzymali robotnicy, kolejarze oraz pracownicy inżynieryjno-techniczni. Rząd zagwarantował także artykuły pierwszej potrzeby pracownikom nauki, literatury i sztuki, nauczycielom oraz cywilnym pracownikom administracji publicznej.
Z czasem z listy dóbr reglamentowanych zaczęto skreślać kolejne pozycje: w styczniu 1946 roku zrezygnowano z racjonowania zapałek i warzyw, w październiku tego roku - herbaty i kawy, w 1947 roku zlikwidowano kartki na sól i naftę, a 1 stycznia 1948 roku - na pieczywo i mąkę. Generalna likwidacja aprowizacji reglamentowanej związana była z przejęciem przez państwo kontroli nad rynkiem wewnętrznym.
1 kwietnia 1948 roku zniesiono reglamentacyjne przydziały cukru, kaszy i wyrobów dziewiarskich. 29 września 1948 roku Rada Ministrów podjęła uchwałę o zniesieniu od 1 listopada kartek na chleb, mąkę i węgiel. Jednocześnie, w kilkudziesięciu miastach wprowadzono bony na mleko oraz na tłuszcze, które obowiązywały do 1 lipca 1950 roku.
Sytuacja zaopatrzeniowa w Polsce była jednak niestabilna. Załamanie w 1951 roku spowodowało spontaniczne odrodzenie racjonowania zaopatrzenia na poziomie zakładów pracy, co miało na celu uspokojenie nastrojów społecznych. Kłopoty aprowizacyjne prowadziły do strajków, co skłoniło władze do powrotu do reglamentacji.
29 sierpnia 1951 roku Prezydium Rządu wydało uchwałę w sprawie „ułatwień w nabyciu mięsa, tłuszczów wieprzowych i przetworów mięsnych”. Akcja wydawania bonów objęła jednak ograniczoną liczbę przedsiębiorstw i województw. Z biegiem czasu rozszerzono listę reglamentowanych towarów, dodając masło, tłuszcze roślinne, mydło, środki piorące i cukier.

12 sierpnia 1976 roku władze PRL wprowadziły reglamentację cukru, używając terminu „bilety towarowe” zamiast „kartek”. System ten uznano za niewydolny i przyczyniający się do zaogniania nastrojów społecznych, dlatego zlikwidowano go 3 stycznia 1953 roku, czemu towarzyszyły znaczne podwyżki cen.
Po nieudanej podwyżce cen w czerwcu 1976 roku, ludzie szturmowali sklepy, co doprowadziło do demolowania sklepów i samowolnego przejmowania towarów. Wzrost dynamiki sprzedaży podstawowych artykułów spożywczych, w tym cukru, skłonił władze do tymczasowej reglamentowanej sprzedaży cukru, mającej na celu także ograniczenie jego spożycia na rzecz eksportu.
Załamanie gospodarcze na początku lat 80. doprowadziło do wybuchu społecznego. Postulat wprowadzenia kartek na mięso i przetwory pojawił się w strajkowej liście postulatów Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Władze, zmuszone naciskiem „Solidarności”, zdecydowały się na wprowadzenie reglamentacji w lutym 1981 roku.
Od 1 kwietnia 1981 roku wprowadzono reglamentowaną sprzedaż mięsa i jego przetworów, a następnie masła, mąki pszennej, kaszy, płatków zbożowych i ryżu. W sierpniu do listy towarów sprzedawanych dodano proszek do prania, a w październiku - podstawowe artykuły dla niemowląt.
W końcu grudnia 1981 roku zestawienie reglamentowanych towarów zawierało: mięso, masło, cukier, cukierki, czekoladę, mąkę pszenną, kaszę, płatki, ryż, alkohol, papierosy, proszek do prania, mydło toaletowe, oliwkę dla dzieci, mleko w proszku dla dzieci, mleko o zawartości tłuszczu 3,2%, smalec. Praktycznie połowa wszystkich wydatków żywieniowych została objęta bezpośrednią reglamentacją.

1 marca 1982 roku wprowadzono „kartkę na kartki” - specjalny blankiet w formie wkładki do dowodu osobistego, na której odnotowywano przyznane osobie blankiety reglamentacyjne. Reglamentację na krótko wprowadzano także doraźnie, obejmując m.in. olej, buty, dywany, owoce cytrusowe i artykuły szkolne.
Oficjalnie wprowadzono kartki na benzynę w kwietniu 1984 roku, choć racjonowanie istniało już wcześniej w różnych formach. Władze wygenerowały skomplikowany system reglamentacji, który był rozbudowywany, usprawniany i biurokratyzowany, obejmując kilkanaście różnych blankietów uprawniających do zakupu towarów reglamentowanych.
Władze dążyły do spektakularnego zakończenia sprzedaży kartkowej. Stopniowo znoszono reglamentację: 1 lutego 1983 roku - proszku do prania i mydła, w kwietniu tego roku - papierosów i alkoholu, następnie cukierków. W marcu 1985 roku zakończyła się reglamentacja mąki i części przetworów zbożowych. W czerwcu 1985 roku definitywnie zakończyła się reglamentacja masła oraz tłuszczów zwierzęcych i roślinnych.
W listopadzie 1985 roku zakończono reglamentację cukru. 1 czerwca 1986 roku skreślono z listy towarów kartkowych kaszę manną, od 1 marca 1988 roku - wyrobów czekoladowych, a od 1 stycznia 1989 roku - artykułów dla niemowląt. Ostatnim reglamentowanym towarem było mięso.
tags: #50 #lat #minelo #kartka #z #kalendarza

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.