Odkryj Magię Tradycji Gaika Wielkanocnego na Mazowszu i w Okolicach Wreczycy! - Niebanalne Prezenty

Tradycja gaika wielkanocnego na Mazowszu i w okolicach Wreczycy

Wielkanoc jest jednym z najbardziej radosnych świąt, zarówno w kalendarzu liturgicznym, jak i obrzędowym, poprzedzonym szczególnymi przygotowaniami mającymi na celu stworzenie wyjątkowego nastroju. Jest to najstarsze święto, które kojarzy się z kolorowymi pisankami, święconką i śmigusem-dyngusem. W każdą niedzielę wielkanocną dzwony kościelne brzmią uroczyście, oznajmiając zmartwychwstanie Chrystusa.

Najprostszą palmą wielkanocną była gałązka wierzbowa, której przypisywano magiczne znaczenie. Do najbardziej znanych i wciąż praktykowanych obyczajów związanych ze świętem Wielkiej Nocy należy dzielenie się jajkiem. Według ludowych wierzeń, jajko posiada moc przeciwdziałania złu, a poświęcone z okazji świąt chroni przed ogniem, zapewnia obfitość dóbr, zdrowie i bezpieczeństwo.

Śniadanie wielkanocne, szczególnie wyczekiwane po czterdziestodniowym poście, rozpoczynano od święconego - darów poświęconych przez kapłana w Wielką Sobotę. Wśród ciast najwyższą rangę miały staropolskie baby, będące arcydziełami sztuki cukierniczej. Tradycyjnym smakołykiem świątecznym były również mazurki, czyli płaskie placki z kruchego ciasta.

W tradycji staropolskiej dużą wagę przywiązywano do symboliki kolorów pisanek. Kolorowe jajka umieszczano w dużym koszyku, a jeszcze przed śniadaniem, zaczynając od seniora, każdy z gości wybierał jajko z zamkniętymi oczami, wróżąc sobie przyszłość.

Drugi dzień Wielkanocy obfitował w dawne zwyczaje. Jednym z nich było obwożenie po wsi na małym wózku kogutka zrobionego z dyni lub ciasta, ozdobionego piórami. Czasem dookoła kogutka umieszczano małe figurki z drewna, które w czasie jazdy się obracały.

Tradycja "chodzenia z gaikiem"

Ludowy obrzęd związany z wiosną i świętami wielkanocnymi, znany jako "chodzenie z gaikiem", przez etnografów do niedawna uważany był za zanikły. Jednakże, tradycja ta przetrwała w okolicach Wyszogrodu, co odkrył Grzegorz Piaskowski, etnograf z Muzeum Mazowieckiego w Płocku. "Chodzenie z gaikiem" polega na obnoszeniu po wsi przystrojonej kolorowymi wstążkami zielonej gałązki.

Gaik wywodzi się z czasów starszych niż chrześcijaństwo i jest powiązany z obserwacją przyrody. Jest to obrzęd nawiązujący do magii wegetacyjnej, podkreślający odradzanie się przyrody na wiosnę. W lany poniedziałek grupa kolędników "obchodzi zagrody", niosąc gaik.

Kolor zielony symbolizuje odrodzenie się przyrody, a kolorowe ozdoby podkreślają kontrast między bujną wiosną a zimową martwotą. Piosenka wykonywana w ramach tego obrzędu ma wiele wariantów, różniących się kolejnością zwrotek.

„To bardzo ciekawe i ważne, bo pokazuje różnicę między folklorem realnym, wciąż żywym, a opracowanym, wykonywanym przez zespoły folklorystyczne, gdzie wszystko jest wcześniej zapisane i wykonywane według ustalonego scenariusza” - podkreśla Grzegorz Piaskowski.

Obrzęd "gaik" odbywa się tuż po tradycyjnym obrzędzie "chodzenia po Alleluja", który ma miejsce w nocy z niedzieli wielkanocnej na poniedziałek. Wówczas mieszkańcy wsi odwiedzają domostwa, śpiewając pieśń o zmartwychwstaniu.

Według informacji, ostatnie zanotowane "chodzenie z gaikiem" na Mazowszu pochodzi z końca XIX wieku, opisane w artykule Heleny Chamskiej „Święta i uroczystości doroczne w Męczeninie pod Płockiem”. Przetrwały również wzmianki o kultywowaniu tego zwyczaju jeszcze kilkadziesiąt lat temu na Podlasiu.

Grzegorz Piaskowski, opowiadając etnografowi prof. Marianowi Pokropkowi o wciąż żywym zwyczaju we wsi Podgórze i okolicy, spotkał się z jego zaskoczeniem. Pokropek, ekspert z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, był zaintrygowany, gdy usłyszał od jednej z nauczycielek: „a u nas taki gaik jest”, mimo że wśród etnografów panowała opinia o zaniku tego obrzędu.

Etnograf udokumentował obrzęd, sfilmował go i nagrał piosenkę o gaiku, a także przeprowadził rozmowy z kolędującymi.

Ilustracja przedstawiająca grupę dziewcząt niosących przystrojone gałązki podczas obrzędu

Zwyczaje wielkanocne w regionie zduńskowolskim i sieradzkim

W regionie zduńskowolskim z Wielkanocą związanych było kilka zwyczajów. Jednym z nich było obwożenie po wsi wózka dyngusowego z kogutkiem (zwanym „Kurasem”) przez grupkę kawalerów. Dziewczęta chodziły z gaikiem, czyli ozdobioną gałązką symbolizującą wiosnę - „nowe latko”. Wędrowano również z pasyjką - drewnianym krzyżem przystrojonym wstążkami.

W dawnej wsi regionu zduńskowolskiego, w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, a czasami i w poświąteczny wtorek, po wsi poruszało się kilka grup rówieśniczych z różnymi rekwizytami. Dzieci z pasyjką chodziły od domu do domu, śpiewając pieśni o Męce Pańskiej i zbierając dary. Zwyczaj ten dawno wygasł, a pamięć o nim zaginęła, przetrwała natomiast forma samej pasyjki, którą do dziś potrafi wykonać kilka rzemieślniczek z okolicznych wsi.

Gaik w tym regionie to drzewko świerku lub sosny przybrane kolorowymi wstążkami, łańcuchem z pierścionków słomianych, ciastkami z brukwi, kwiatkami z pierza i pasemkami kolorowej bibuły. Na środku drzewka umieszczano lalkę wykonaną z kolorowej bibuły lub ze szmat. Niekiedy zamiast drzewka dziewczęta niosły wycinankę wyobrażającą gaik, przyklejoną na tekturce i niesioną na czterech kijach, podobnie jak obrazy podczas procesji. W pochodzie gaikowym brało udział od trzech do pięciu dziewcząt, z których jedna niosła gaik, a pozostałe koszyki na dary.

„Dyngusiarze”, odświętnie ubrani, obchodzili dwory i chaty, śpiewając z towarzyszeniem skrzypiec lub wioskowej kapeli. Na udekorowanym wózku wieźli koguta (czasem spajanego okowitą), później wożono figurkę kogutka. Był to czas składania życzeń gospodarzom w formie „Na ten tu Nowy Rok, co nom go Pon Bóg doł”. Dyngusiarze otrzymywali od gospodarzy w darze jajka, placek, kiełbasę, rzadziej pieniądze, a niekiedy byli częstowani wódką. Za otrzymane dary dziękowali, śpiewając pieśń podobną do tej śpiewanej przez dziewczęta chodzące z gaikiem.

Dary te były symboliczną ofiarą, zapowiedzią przyszłych plonów, dlatego zwyczajowo ich nie żałowano. Zwyczaj ten był oczywiście związany z oblewaniem wodą. Dyngusiarze, wyposażeni w drewniane sikawki, polewali gospodarzy wodą, życząc im przy tym dobrego urodzaju, ale głównie polewali dziewczęta mieszkające w zagrodzie - te nie pozostawały im dłużne, więc woda lała się obficie. Jako że dyngusiarzami byli młodzi, nieżonaci mężczyźni, odwiedzali przede wszystkim gospodarstwa, gdzie mieszkały panny na wydaniu.

Izba Regionalna przy Zespole Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Wojsławicach posiada bogate zbiory (ponad 5 tys. eksponatów) związane z folklorem i tradycjami ludowymi z terenu powiatu zduńskowolskiego oraz regionu sieradzkiego. W Izbie Muzealnej znajdują się eksponaty związane z życiem mieszkańców wsi regionu sieradzkiego, w tym pocztówki Marii Orłowskiej-Gabryś z motywami wielkanocnymi.

Pisanki, palmy wielkanocne i śmigus dyngus to zwyczaje wielkanocne znane powszechnie. Istnieją jednak takie, które odeszły w zapomnienie, jak na przykład chodzenie z pasyjką czy wożenie kogucika. Przypominamy, jakie zwyczaje wielkanocne panowały dawniej na ziemi zduńskowolskiej i łaskiej.

Przesądy i zwyczaje wielkanocne na wsiach regionu sieradzkiego

Na wsiach regionu sieradzkiego, obejmującego również ziemię zduńskowolską i łaską, z Wielkanocą wiązało się sporo przesądów i zwyczajów:

  • Poświęcona palma miała znaczenie magiczne - chroniła przed chorobami i bólami. Aby uchronić się przed bólem gardła, należało połknąć kotki palmowe. Wierzono również, że uderzenie kogoś palmą dawało mu zdrowie.

Zwyczaj ten wywodzi się ze starosłowiańskich wierzeń, gdzie jajko miało bardzo ważne znaczenie. Symbolizowało siły witalne i, podobnie jak dziś, początek nowego życia. Pośredniczyło między światem ludzkim a duchów i bogów.

Obecnie wszystkie kolorowe jajka nazywamy pisankami. Dawniej najczęściej dekorowano jajka, gotując je w łupinach cebuli, czasem wcześniej wykonując na nich wzory woskiem. Z czasem na te tereny przywędrowały z północnej części Polski kraszanki - jajka gotowane w barwnym wywarze z naturalnych składników, takich jak łupiny cebuli, kora dębu, łupiny orzecha włoskiego, sok z buraka czy pędy młodego żyta. Często wydrapywano na nich przeróżne wzory.

Pojawiły się również nalepianki, popularne w Krakowskiem i Łowickiem, czyli jaja zdobione kolorowymi wycinankami z papieru, oraz oklejanki - spotykane w części mazowieckiej wydmuszki oklejone rdzeniem sitowia i kolorową włóczką, tworzące piękne ornamenty.

Zwyczaj chodzenia z gaikiem był powszechny do II wojny światowej, ale długo pozostawał w pamięci mieszkańców wsi. W drugi dzień świąt, a czasami także w poświąteczny wtorek, 10-12-letnie dziewczęta (niekiedy również chłopcy) obchodziły wieś, niosąc drzewko świerku lub sosny przybrane kolorowymi wstążkami, łańcuchem z pierścionków słomianych, ciastkami z brukwi, kwiatkami z pierza i pasemkami kolorowej bibuły. Na środku drzewka umieszczano lalkę wykonaną z kolorowej bibuły lub ze szmat. Niekiedy zamiast drzewka dziewczęta miały wycinankę wyobrażającą gaik, przyklejoną na tekturce i niesioną na czterech kijach (podobnie jak obrazy podczas procesji). W pochodzie gaikowym brało udział od trzech do pięciu dziewcząt, z których jedna niosła gaik, a pozostałe koszyki na dary. Chodziły od domu do domu, życząc gospodarzom zdrowia i wszelkiej pomyślności.

Dzieci z pasyjką chodziły od domu do domu, śpiewały pieśni o Męce Pańskiej i zbierały dary. Zwyczaj ten dawno wygasł, a pamięć o nim zaginęła, przetrwała natomiast forma samej pasyjki. Do dziś kilka twórczyń z okolicznych wsi potrafi ją wykonać. Pasyjka robiona była z kolorowego papieru glansowanego, układanego wachlarzykowato i przypiętego do patyczków ułożonych w kształcie krzyża.

„Dyngusiarze” to byli odświętnie ubrani mężczyźni (kawalerowie), którzy chodzili z wózkiem dyngusowym, na którym najważniejszym elementem był sztuczny kogut. Mężczyźni obchodzili dwory i domy, śpiewając z towarzyszeniem skrzypiec lub wioskowej kapeli pieśń "Chrystus zmartwychwstaje". Dyngusiarze otrzymywali od gospodarzy w darze jajka, placek, kiełbasę, rzadziej pieniądze, niekiedy byli też częstowani wódką. Za otrzymane dary dziękowali, śpiewając pieśń podobną do tej śpiewanej przez dziewczęta chodzące z gaikiem. Dary te traktowano jako ofiarę - zapowiedź przyszłych plonów, dlatego też zwyczajowo ich nie żałowano.

Zwyczaj ten oczywiście wiązał się z oblewaniem wodą. Dyngusiarze, zaopatrzeni w drewniane sikawki, polewali gospodarzy wodą, życząc im przy tym dobrego urodzaju, ale przede wszystkim polewali dziewczęta mieszkające w zagrodzie - te nie pozostawały im dłużne, więc woda lała się obficie. Jako że dyngusiarzami byli młodzi, nieżonaci mężczyźni, odwiedzali przede wszystkim gospodarstwa, gdzie mieszkały panny na wydaniu. Tam też obchody dyngusowe kończyły się zabawą.

Pieśń śpiewana przez dyngusiarzy:

Wielkanoc. Wieziemy tu kogucika,
dajcie jajek do koszyka,
dajcie, aby choć ze cztery,
a do tego ze trzy sery
dla kogucika! Kukuryku!
Do was tutaj wstępujemy,
zdrowia, szczęścia winszujemy,
dajcie też, co macie dodać,
zdrowia, szczęścia nie żałować
dla kogucika!

Symbolika i znaczenie gaika

Gaik to ludowe święto słowiańskie poświęcone witaniu wiosny, polegające na obchodzeniu wsi z różnymi ozdobionymi roślinami, na przykład gałązkami lub małymi drzewkami. Jest również znane pod takimi nazwami jak gaj, maj, maik, sad, nowe lato czy turzyce. Obrzęd wywodzi się najprawdopodobniej od pogańskiego obyczaju "gajenia", czyli wyodrębniania części obszaru leśnego na tzw. "święty gaj".

"Święto Gaik obchodzone było następnego dnia po paleniu lub topieniu Marzanny. Do wsi wprowadzano wtedy tzw. Gaik Zielony, czyli dużą, sosnową, zieloną gałąź, a czasem nawet i całą choinkę, przybraną kolorowymi wstążkami, ale także słoneczkami z karbowanego papieru, wydmuszkami jaj, dzwonkami i innymi "wiosennymi" ozdobami".

Zdjęcie przedstawiające tradycyjny, bogato zdobiony gaik wielkanocny z wstążkami, kwiatami i wydmuszkami

Wówczas mieszkańcy wsi zabierali gałąź i urządzali wielki korowód, śpiewając wesołe piosenki i witając wiosnę, zwaną "nowym latkiem". Następnie biesiadowano, posilając się potrawami i wypiekami przygotowanymi przez gospodynie specjalnie na tę okazję.

Gaik to także nazwa wiosennej dekoracji. Przygotowuje się ją z dużej sosnowej gałęzi i ozdabia na przykład kwiatami, wstążkami czy wydmuszkami jaj. Współczesny gaik może być po prostu wiosennym bukietem. Najważniejsze, aby zawierał zielone gałązki, gdyż symbolizują one odrodzenie przyrody do życia.

Aby przygotować wiosenny gaik symbolizujący pomyślność, potrzebne są:

  • Zielone gałązki - np. bukszpan, bazie
  • Wiosenne kwiaty
  • Kolorowe wstążki, sznurki lub bibuła
  • Wielkanocne symbole - np. wydmuszki jaj, kurczaczki lub baranki

Po ułożeniu całości w piękny bukiet można cieszyć się nadejściem wiosny.

Gaik wielkanocny miał dla Słowian ważną symbolikę: był elementem ludowego święta, obchodzonego po pożegnaniu z Marzanną. Pochodom z gaików zakazywał Kościół, który starał się wyplenić pozostałości pogańskich wierzeń.

Tradycja jednak nie została zapomniana i świąteczne stroiki zaczynają cieszyć się coraz większym zainteresowaniem. Historia przodków rozbudza ciekawość, co widać choćby w chęci przypominania o ich tradycji, która często bywała zwalczana na skutek przyjęcia chrześcijaństwa. Jednym z jej elementów był gaik.

Czym był gaik wielkanocny? Historia tej ozdoby związana jest z ludowym świętem, znanym także jako maj, maik, gaj, sad, nowe lato czy turzyce. Obchodzono je po pożegnaniu z Marzanną. W lany poniedziałek wprowadzano do wsi przystrojony świąteczny gaik. Najczęściej wykorzystywano do niego zielone gałązki jałowca lub innych drzew iglastych, a nawet niewielkie choinki ozdobione kolorowymi wstążkami, kwiatami, dekoracjami z papieru, wydmuszkami i wszystkim tym, co akurat było pod ręką i co kojarzyło się z wiosną. Tak przygotowany stroik zabierano na wielki pochód, w trakcie którego śpiewano pieśni z życzeniami oraz radowano się z okazji przebudzenia wyczekiwanej pory roku. Towarzyszył temu również poczęstunek przyrządzony przez gospodynie. Jeżeli zabrakło czasu na obejście z gaikiem wszystkich domów, kontynuowano pochód w kolejną niedzielę po świętach wielkanocnych.

Dlaczego zwyczaj prowadzania gaika praktycznie zaniknął? Ponieważ był nie na rękę Kościołowi, który starał się wyplenić pozostałości pogańskich wierzeń wśród średniowiecznych mieszkańców Polski. Wtedy też zakazano zdobienia gałązek, przez co tradycję udało się zepchnąć w mrok niepamięci. Mimo tego, w kilku miejscowościach wciąż pozostawała żywa. Etnograf z Muzeum Mazowieckiego w Płocku Grzegorz Piaskowski ustalił, że tak się stało w miejscowościach takich jak Podgórze, Kupise i Stare Gałki pod Wyszogrodem. Przy okazji badacz udokumentował tradycyjne obchody tego święta.

Jak przygotować gaik wielkanocny? To nie muszą być gałęzie choinki, ale np. wiosenne gałązki z listkami, kwiatami czy baziami. Świetnie sprawdzi się w tej roli bukszpan, forsycja lub kotki wierzbowe. Ważne jest, by stroik był kolorowy, wiązał się z dobrą energią. Warto pamiętać, że symbolizuje on odrodzenie się przyrody i stanowi odmianę dla barw dominujących zimą. Dlatego można zawieszać na gałązkach kolorowe jajka, ptaszki, kokardki i inne ozdóbki, byle było radośnie. Według tradycji ustawienie takiego gaika w domu ma nie tylko kojarzyć się z wiosną, ale także przyciągnąć do miejsca, w którym stoi, radość i pomyślność.

Tradycje pogrzebowe na całym świecie

tags: #na #jakim #drzewku #gaik #wielkanocny #okolice

Popularne posty: