W polskim świecie artystycznym regularnie odbywają się uroczystości upamiętniające jubileusze pracy twórczej oraz benefisy wybitnych postaci sceny i ekranu. Te wydarzenia stanowią okazję do podziękowania artystom za ich wkład w kulturę, wręczenia gratulacji oraz celebrowania bogatego dorobku artystycznego.
Jerzy Stuhr został przywitany przez zgromadzonych w teatrze owacją na stojąco. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski wręczył aktorowi odznakę "Honoris gratia" przyznawaną za zasługi dla Krakowa. - To także dzięki Panu to miasto jest sławne - mówił prezydent.
Aktor odpowiedział, że gdziekolwiek na świecie występuje, zawsze zastanawia się, jak zostanie to odebrane w Krakowie, w którym się urodził, wykształcił i od tylu lat mieszka. - Wiedziałem, że tutaj miałem zawsze najwyżej postawioną poprzeczkę - artystycznie, edukacyjnie i tak żeby trzymać klasę - powiedział Stuhr.
Gratulacje dla jubilata nadesłała m.in. marszałek Sejmu Ewa Kopacz, minister kultury Bogdan Zdrojewski, a premier napisał odręcznie osobisty list. "Wszyscy Pana po prostu bardzo kochamy" - napisał Donald Tusk. Poseł i aktor Jerzy Fedorowicz przekazał jubilatowi zdjęcie boksera Artura Szpilki i wymógł obietnicę, że za dwa lata Jerzy Stuhr przyjmie zaproszenie na walkę bokserską o mistrzostwo świata. - Kategoria wagowa nie ta - zauważył jubilat, ale się zgodził.
- To wspaniałe, że chociaż na całe lata porwał Cię film i wielki świat, swój piękny jubileusz świętujesz jak przystało teatralnie i po krakowsku czyli uroczystym benefisem - mówił przekazując życzeniach od zespołu Starego Teatru dyrektor tej sceny Mikołaj Grabowski. - Twój dorobek artystyczny, którego skala jest rozpięta pomiędzy przeraźliwą wizją nieusuwalnego, metafizycznego zła "Biesów" Dostojewskiego, a baśniową krainą "Shreka" swoją różnorodnością może przyprawić o zawrót głowy - mówił Grabowski przypominając, że właśnie w Starym Teatrze powstały legendarne kreacje aktorskie jubilata m.in. w "Kontrabasiście".
Życzenia i prezenty jubilat otrzymał też od artystów Teatru im. Słowackiego, Teatru STU, od Związku Artystów Scen Polskich, władz i studentów Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie i jej oddziału zamiejscowego w Bytomiu i władz tego miasta.
Wszyscy życzyli aktorowi, który w ostatnich tygodniach wygrał walkę z chorobą nowotworową, zdrowia. Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie Andrzej Matyja mówił, że Jerzy Stuhr "dla środowiska lekarskiego jest postacią kultową - lubianą, kochaną uwielbianą", a w ostatnim czasie poddał lekarzy, którzy mają się zająć jego zdrowiem, kolejnemu testowi. - Nerwów z mojego powodu mieliście dużo - mówił aktor i dodał, że to od lekarzy zależy los kolejnych jubileuszy. Kończąc odczytywanie uroczystego adresu Matyja przywołał słowa osła ze Shreka: "Drogi Jerzy, jeśli kiedyś zobaczysz taki długi, ciemny tunel, to nie idź w stronę światła".
Aktor dziękując mówił, że w każdym adresie były słowa, które zwracają mu uwagę na to, czego dokonał. - Tylko, że to się w ogóle nie przekłada na stan podwyższonej akceptacji samego siebie - mówił Jerzy Stuhr. - Artystyczne zmagania zawsze wiążą się z niepokojem. Zawsze, kiedy przychodzą nagrody, uznanie, to ty już jesteś troszkę gdzieś indziej, jakby przed tymi wszystkimi nagrodami i znowu się niepokoisz. Znów w Tobie jest pełno lęku, czy to, co teraz zaproponujesz ludziom będzie przez nich zaakceptowane - mówił Stuhr.
- Ludzie, tak jak entuzjastycznie Cię przyjmują, tak - sam już tego doświadczyłem - mogą Cię odtrącić i twoją myśl, którą chcesz przekazać. Więcej we mnie jest mimo wszystko - co pokrywam poczuciem humoru i walką z samym sobą i z organizmem - tego lęku, tej niewiadomej, czy to, co zrobię za miesiąc, za dwa, za pół roku też do państwa trafi i czy będę wart i godzien obchodzić na tej scenie 70. urodziny - powiedział Stuhr.
W części artystycznej wystąpili uczniowie Jerzego Stuhra: Marta Bizoń, Małgorzata Krzysica, Aldona Jankowska i Jacek Wojciechowski.

Jerzy Stuhr urodził się 18 kwietnia 1947 r. w Krakowie. W 1970 r. ukończył polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1972 r. krakowską PWST (po latach został rektorem tej uczelni).
W 1977 r. stworzył pierwszą ze swoich najsłynniejszych filmowych kreacji. W "Wodzireju" Feliksa Falka wcielił się w postać Lutka Danielaka. W dwuznaczną moralnie, pozbawioną skrupułów postać zagrał następnie w dramacie "Bez znieczulenia" Andrzeja Wajdy. Wcielił się też w kultową dla wielu widzów rolę Maksa w "Seksmisji", w Jana Piszczyka w "Obywatelu Piszczyku". Zagrał w kilku filmach Krzysztofa Kieślowskiego m.in. w "Spokoju" (1976), "Amatorze" (1979), "Dekalogu: Dziesięć" (1988) i "Białym" (1993).
W jego dorobku reżyserskim są filmy "Spis cudzołożnic", "Historie miłosne", "Tydzień z życia mężczyzny", "Duże zwierzę", "Pogoda na jutro" i "Korowód", w których także grał.
Życzenia, w imieniu burmistrza Wieliczki złożyła zastępca burmistrza ds. społecznych Urszula Rusecka, która przekazała także listy gratulacyjne od Prezesa Rady Ministrów oraz Wojewody Małopolskiego. Pańskie życie to historia człowieka, który doświadczył bardzo wiele. Na szczęście zawieruchy wojenne, z trudem zdobywane wykształcenie, ciężka praca fizyczna, nie przekreśliły zamiłowania do sztuki. Pragnę podziękować za owocne lata, w ciągu których stworzył Pan wiele wyjątkowych dzieł, ściśle związanych z urokliwymi miejscami Wieliczki i okolic.
Niecodzienna uroczystość rozpoczęła się w Kościele św. Klemensa w Wieliczce, gdzie odbyła się Msza św. w intencji Henryka Kozubskiego. Wydarzeniu, które odbyło się w Centrum Kultury i Turystyki w Wieliczce towarzyszyła wystawa akwarel Jubilata. Z tradycyjnym tortem i szampanem zgromadzeni odśpiewali Jubilatowi "200 lat", było wiele wspomnień, wzruszeń, najbliżsi Henryka Kozubskiego przygotowali muzyczne upominki, harcerze zaś specjalne życzenia, sentymentalną podróż muzyczną - przedwojenne szlagiery wykonała na specjalne życzenie Jubilata - kapela Zespołu Regionalnego Mietniowiacy.
To wydarzenie stało się już częścią bogatej historii pałacu w Czerniejewie! W sobotni wieczór w przestronnych salonach czerniejewskiej rezydencji odbył się benefis z okazji 30-lecia pracy dziennikarsko-historycznej i 50 urodzin Karola Soberskiego, pisarza, dziennikarza, badacza lokalnej historii, prezesa Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć”, redaktora naczelnego portalu Pojezierze24.pl oraz prezesa Instytutu Literackiego im. Marii i Franciszka Rubaszewskich. Benefis zgromadził blisko 100 gości z Polski i Europy.
Benefis rozpoczął się o godz. 17.30 od koncertu zespołu Metanoia, pod muzycznym kierownictwem ks. Andrzeja Januchowskiego. Zespół działa już od 30 lat, nagrał siedem płyt a obecnie pracuje nad ósmym krążkiem pt. „Korona trzydziestolecia". Koncert zespołu wzbudził ogromne zainteresowanie licznie zebranych gości!

Zanim jednak powitano wszystkich gości, ci udali się na dziedziniec pałacu, gdzie przed frontem wykonano pamiątkowe zdjęcie.
Następnie jubilat - Karol Soberski - osobiście powitał przedstawił wszystkich gości zaproszonych na benefis, w tym gospodarzy pałacu Marina i Agnieszkę Kwiatkowskich. W tym gronie byli zarówno przyjaciele jubilata, jak i parlamentarzysta, samorządowcy, prezesi firm i banków oraz właściciele majątków ziemskich z Wielkopolski, z którymi od 30 lat współpracuje na różnych płaszczyznach K. Soberski.
Po powitaniu, przyszedł czas na uroczystą kolację. Po niej, prowadzący benefis Arkadiusz Gaca, w sposób nostalgiczny, często z przymrużeniem oka, rozpoczął 45-minutową rozmowę z jubilatem na temat jego 30 lat pracy. Nie zabrakło zarówno akcentów dziennikarskich, turystycznych, historycznych, literackich czy też związanych z wakacyjnymi wojażami jubilata. W tle tej rozmowy na ekranie pojawiały się zdjęcia jubilata od lat dzieciństwa po czasy współczesne, dokumentujące 50 lat jego życia i 30 lat działalności.
Po tej części nastąpił czas przemówień, gratulacji i życzeń. W gronie gości, którzy składali życzenia znaleźli się m.in. Barbara Borowska, przeze Zarządu Banku Spółdzielczego w Gnieźnie; Maria Suplicka, wójt gminy Gniezno; poseł na sejm Tadeusz Tomaszewski; Tomasz Bujasz, starosta gnieźnieński; Tadeusz Szymanek, burmistrz miasta i gminy Czerniejewo (dzień wcześniej gratulacje złożył także Artur Hańczak, wójt gminy Mieleszyn); Jarosław Grobelny, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Gnieźnie; Michał Michalak, nadleśniczy Nadleśnictwa Gniezno; Stanisław Dolaciński, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Starostwa Powiatowego w Gnieźnie; prof. Krzysztof Koehler z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie; prof. Wojciech Golimowski z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu; Elżbieta Szumska, właścicielka muzeum Kopalni Złota w Złotym Stoku; Jacek Podemski, dziennikarz telewizyjny związany z takimi stacjami jak TVN, Discovery Historia, History czy Antena TV; Janusz Cieślewicz, kardiolog z Konina; Aleksander Kujawski, właściciel majątku w Głębokiem; Mieczysław Trzeciak, właściciel pałacu w Rybieńcu czy też Mariusz Ukleja, właściciela pałacu w Modliszewie.
Życzeń nie mogło także zabraknąć od żony jubilata - Aleksandry Soberskiej.
Specjalne życzenia jubilatowi złożył również Jürgen von Wendorff, który przybył na benefis wraz z synem Arianem. Jürgen jest prawnukiem Wilhelma Wendorffa, który zbudował pałace w Zdziechowie i Mielnie oraz zakupił majątek Rybieniec. Jego przodkowie - bardzo propolska rodzina - w okresie międzywojennym mieli w powiecie gnieźnieńskim osiem majątków. Jürgen został zaproszony przez K. Soberskiego z którym przyjaźni się od 2022 roku.
W tym gronie byli także artyści i historycy: pisarka Joanna Gliwa, Magdalena Woch z Centrum Nauki, Kultury i Sztuki „Stara Kopalnia:” z Wałbrzycha, Karolina Zalewska, historyk sztuki z Warszawy, Małgorzata Poniatowska, autorka bloga CzytamPoPolsku.pl, znany artysta fotografik Jerzy Andrzejewski, Patryk Peridis, producent filmowy z Warszawy, Marek Dudziak, pisarz i eksplorator z Konina, Piotr Koper, prezes Fundacji Złoty Pociąg, dr Jakub Linetty z Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, historyk Dariusz Garba z Niemiec, Marcin Perliński, prawnik i regionalista z Brodnicy, Paweł Becker, pisarz i historyk z Wąbrzeźna, Kinga Ciesielczyk, Krzysztof Woźny czy też Sebastian Tomzik, grafik, który od 15 lat odpowiada za część edytorską książek K. Soberskiego.
Z gratulacjami przybyli także współpracujący od lat z K. Soberskim przedstawiciele Stowarzyszenia „Wizna 1939” (prezes Dariusz Szymanowski, Marcin Sochoń, Maciej Wyczółkowski z żoną Katarzyną, Piotr Karsznia) i przedstawiciele Fundacji Ocalić Pamięć (Kazimierz Woźniak i Danuta Chodur-Eszer).
Oczywiście także przedstawiciele Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć” oraz Instytutu Literackiego im. Marii i Franciszka Rubaszewskich złożyli życzenia swojemu prezesowi (Maciej Ranke, wiceprezes Fundacji, Arkadiusz Gaca, Maria Swoboda, Anna Popiel, Paweł Swoboda, Ireneusz Szews-Tadych, Włodzimierz Biront, Michał Kubiak, Arkadiusz Milewski, Maciej Bosak, Tomasz Drgas, Rafał Mielcarski, Roman Basta, Daniel Trzeciak, Robert Kostusiak i Przemysław Białczyk.
Członkowie Fundacji (przy współpracy z K. Woźniakiem z Fundacji Ocalić Pamięć) przygotowali dla swojego prezesa wyjątkową niespodziankę - piosenkę - teledysk z którym pojawiły się zdjęcia z życia i działalności K. Soberskiego. Piosenkę tę można śmiało zatytułować: „Karol, strażnik pamięci w nocy i w dzień”. Piosenka bardzo wzruszyła jubilata...
Toast i tort. Po gratulacjach i życzeniach, przyszedł czas na lampkę szampana i toast, a następnie na jubileuszowy tort.
Oficjalna część benefisu zakończyła się około godz. 21.30 koncertem zespołu Metanoia. Po tej części nadszedł czas na wieczorne rozmowy, wspomnienia, dyskusje i dobrą zabawę, która trwała do późnych godzin nocnych.
Benefis odbył się w ramach VII Festiwalu Historycznego „Tajemnice Trzech Stuleci”. A w niedzielny poranek przyszedł czas na pożegnania… Goście z pałacu w Czerniejewie rozjechali się w różne strony Polski i Europy. Ale już wkrótce ponownie się spotkamy!
20. edycję Festiwalu Warszawa Singera zakończyliśmy jubileuszem 55-lecia pracy artystycznej Gołdy Tencer - dyrektorki Teatru Żydowskiego i twórczyni Festiwalu. Benefis 55-lecia Gołdy Tencer został wymyślony i zorganizowany w tajemnicy przed jubilatką. Pomysłodawczynią wydarzenia była autorka książki „Jidisze Mame” Katarzyna Przybyszewska-Ortonowska, która zaprosiła do pracy nad ściśle tajnym scenariuszem kierownika literackiego Teatru Żydowskiego Remigiusza Grzelę i syna jubilatki, filmowca Dawida Szurmieja.
2 września wieczorem, Scena Letnia Teatru Żydowskiego została wypełniona po brzegi przyjaciółmi ze szkoły Gołdy Tencer, rodziną i pracownikami Teatru. Dla jubilatki zaśpiewała Sława Przybylska „La Boheme”, a także aktorzy Teatru Żydowskiego: Adrianna Dorociak, Adrianna Kieś, Ewa Tucholska, Henryk Rajfer oraz Daniel Antoniewicz, który zaśpiewał przebój Zbigniewa Wodeckiego „Teatr uczy nas żyć”. Dyrektor Biura Kultury Artur Jóźwik odczytał specjalny list przekazany przez prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego.
„Artystka wspaniała, niezwyczajna, tak na scenie, jak i w życiu, wybitna osobistość kultury żydowskiej i polskiej. W tym roku 55 lat pracy artystycznej świętuje wielka aktorka Teatru Żydowskiego (od 54 lat!), jego dyrektorka Gołda Tencer. Debiutowała tu rolą Cine w „Zielonych polach” Pereca (1969), wspomina ją jako istotny początek zawodowej podróży. W bogatym, bardzo pracowitym życiorysie artystycznym dziesiątki ról, z czego Leah w „Dybuku” wysuwa się na plan pierwszy, bo Gołda wróciła do niej po latach, w spektaklu Mai Kleczewskiej, którą zaprosiła do współpracy z Teatrem Żydowskim, obejmując jego dyrekcję i otwierając jego nowy rozdział. W tej twórczej biografii są piosenki, recitale (w tym „Miasteczko Bełz” nagrane na kultowej dziś płycie z 1988 r.), reżyserie, scenariusze, pomysły, inicjatywy, budowanie artystycznego repertuaru Teatru, Festiwalu Warszawa Singera, który stworzyła. To naprawdę 55 lat pracy, która zmieniła pejzaż życia kulturalnego w Warszawie i poza nią, nieustannie podejmując temat Pamięci o tragicznej przeszłości narodu żydowskiego. Teatr pod jej dyrekcją osiąga artystyczne wyżyny i bada nowe przestrzenie, za co uhonorowano ją Nagrodą im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Jest laureatką wielu nagród, m.in. Złotej Liry, najwyższego odznaczenia przyznawanego w Izraelu za osiągnięcia w propagowaniu kultury żydowskiej. Jest wybitną artystką, postacią, instytucją, Teatrem całą sobą. Nie ustaje w poszukiwaniach, bo nigdy nie pozbawiła się ciekawości nowego. Prowokuje, rozbudza, realizuje. Jest niewyczerpaną marzycielką z zeszytami pełnymi pomysłów do zrealizowania. Są różne jubileusze, czasami spełniają się datą debiutu. Jubileusz Gołdy zapisany jest nie tylko tysiącami wyjść na scenę ale i niebagatelnym, niepodważalnym i owocującym dorobkiem. Wzrusza mówiąc, że wszystkiego nauczyła się na scenie. A zagrała też w kilkunastu filmach.
Wczoraj [3 kwietnia] w Teatrze Nowym jubileusz 35-lecia pracy scenicznej świętował Michał Grudziński, znany poznański aktor teatralny i filmowy. Michał Grudziński zadebiutował na dużym ekranie w 1971 roku rolą Mariana w filmie "Trzecia cześć nocy". Grudziński występował m.in. w "Ostatniej Misji", "Ekstradycj" oraz w serialu "Na dobre i na złe". Obecnie widzowie z Poznania mogą oglądąć Grudzińskiego na deskach Teatru Nowego, gdzie odgrywa rolę profesora Sieriebriakowa w "Wujaszku Wani" Antoniego Czechowa. Wczoraj aktor odbierał gratulacje od kolegów z teatru i zaproszonych gości. Na zdjęciu: Michał Grudziński i Małgorzata Foremniak.
Proszę przyjąć najlepsze życzenia w dniu Pańskich 75. urodzin. fot. Michał Englert/ mat. "Począwszy od samego debiutu - adaptacji poematu dramatycznego Zbigniewa Jerzyny Iskrą tylko, którą od premiery 6 lutego 1971 r. na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego wystawiono dwustukrotnie - podjął Pan dialog z tradycją romantyczną, na której ufundowany został przecież nowoczesny teatr polski" - przypomniał Andrzej Duda.
Prezydent zwrócił uwagę, że "odwołując się do utworów dwudziestoletnich poetów Warszawy" Maciej Englert "przedstawiał bohaterskie i tragiczne losy pokolenia akowskiego z własnej perspektywy artysty należącego już do następnej, powojennej generacji".
"Odtąd taka właśnie optyka stała się rysem charakterystycznym i niezwykle wysoko cenionym Pańskiej twórczości. Reżyserując sztuki czy to Słowackiego, Wyspiańskiego, Fredry, czy to Szekspira, Moliera, Goldoniego, wierność oryginałowi łączył Pan harmonijnie z autorskim, indywidualnym i na wskroś współczesnym spojrzeniem na historię ojczystą i powszechną oraz na to, co w nich uniwersalne, wieczne i zawsze aktualne" - czytamy w liście jubileuszowym do dyrektora Teatru Współczesnego w Warszawie.
Prezydent zaznaczył, że Maciej Englert "przede wszystkim jest bowiem niedoścignionym interpretatorem dramatu XX wieku, rozwijającym najważniejsze tendencje estetyczne swojej epoki i chętnie sięgającym po nowe formy".
"Szczególny rozdział w Pańskiej twórczości stanowią przecież liczne znakomite spektakle telewizyjne, które wybitnie przyczyniły się do zbudowania świetności sceny teatralnej na szklanym ekranie" - ocenił. "I to samo dotyczy także Pańskich słuchowisk radiowych, spośród których pragnę dziś wymienić jedno: niezapomnianą Norymbergę Wojciecha Tomczyka" - podkreślił Duda.
"Wreszcie, należy też wspomnieć o wielu Pańskich doskonałych kreacjach aktorskich, w których - jak każdy wielki wszechstronny artysta - z twórcy staje się Pan także tworzywem, poszerzając spektrum własnej wiedzy i doświadczeń" - czytamy w liście prezydenta.
"Wszystko to zaś - jestem głęboko przekonany - zapewni Panu trwałe miejsce w rzędzie najwybitniejszych mistrzów polskiej współczesnej sztuki scenicznej" - napisał Duda.
"Raz jeszcze gratulując pięknego podwójnego jubileuszu, z serca życzę Panu zdrowia, satysfakcji z dokonań, wszelkiej pomyślności oraz długich lat w pełni sił twórczych, potrzebnych do kontynuowania Pańskiej wspaniałej pracy artystycznej" - zakończył swój list prezydent.
Obecny dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie Maciej Ignacy Englert urodził się 17 lutego 1946 r. w Sosnowcu. Dyrektorem tej sceny jest od 1981 roku.
Wiesław Łągiewka świętował 50-lecie na scenie. Fot. Benefis Wiesława Łągiewki, znakomitego szczecińskiego aktora teatralnego odbył się w sobotni wieczór w Teatrze Polskim. Artysta świętował jubileusz 50-lecia swej pracy scenicznej w Szczecinie. Zasiadłszy w fotelu na Scenie Szekspirowskiej, jubilat przyjmował gratulacje i życzenia od przyjaciół artystów, którzy przekazywali je w skeczach oraz piosenkach.
Wiesław Łągiewka wyśpiewał satyryczną historię swojej kariery, z której wynika, że śpiew przydaje mu się od wczesnego dzieciństwa na każdym etapie życia i prowadzi zawsze do sukcesu. Jako aktor śpiewający od początków swej scenicznej pracy w Szczecinie związany był z Operą i Operetką, następnie z Operą na Zamku oraz Teatrem Polskim, gdzie stale występuje. W Akademii Muzycznej i Akademii Sztuki prowadził zajęcia z dykcji, wydał kilka płyt z piosenkami autorstwa szczecińskich artystów, w tym także w duecie z córką Martą, aktorką i reżyserką Teatru Lalek "Pleciuga".
Przez te lata, co podkreślano w parafrazie "Dumki na dwa głosy" występował z trzema kolejnymi pokoleniami Brodzińskich: Ireną, jej córką Grażyną i wnuczką Natalią. Ta ostatnia zaśpiewała jubilatowi arię z operetki "Zemsta nietoperza". Zresztą znakomitych wykonań było podczas Benefisu naprawdę wiele, jubilat nie krył wzruszenia i nie szczędził braw. Wystąpili m.in. duet Jackpot Music, Andrzej Szpak, Ryszard Leoszewski, Danuta i Dariusz Kamińscy, Olga Adamska, Adrianna Szymańska, Dorota Chrulska, Adam Dzieciniak, Krzysztof Niewirowski, Sławomir Kołakowski, Mirosław Kupiec. Wielu z nich podkreślało nie tylko sceniczne umiejętności jubilata, ale także jego koleżeńskość i wrażliwość.
Michał Janicki zaintonował na cześć Wiesława Łągiewki trzykrotne: Hip hip hura!, na co gromko odpowiedziała licznie zgromadzona publiczność. Natomiast Piotr Bumaj do muzyki znanego standardu Sinatry "My Way" zaśpiewał przesłanie, aby zawsze iść swoją drogą. Benefis zakończyło wspólne odśpiewanie jubilatowi "Sto lat!". Życzeń i wspomnień nie było końca.

tags: #aktor #jubileusz #benefis #laudacja #gratulacje

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.