Relacje między Koreą Południową a Japonią od zakończenia II wojny światowej były naznaczone znacznymi trudnościami, czego wyrazem był brak oficjalnych kontaktów dyplomatycznych przez wiele lat. W tamtym okresie antyjaponizm był zjawiskiem równie powszechnym co antykomunizm.
Przełom nastąpił w 1965 roku, kiedy to Park Chung-hee, ówczesny prezydent Korei Południowej, zdecydował o normalizacji stosunków z Japonią. Decyzja ta, choć kontrowersyjna i wywołująca powszechne protesty w kraju, otworzyła drogę do znaczącego wsparcia japońskiej gospodarki dla Korei. Japonia udzieliła hojnych kredytów, pożyczek i grantów, przyczyniając się do modernizacji koreańskiej gospodarki i jej otwarcia na rynki globalne.
Jednakże dla lewicy w Korei generał Park jest postacią ambiwalentną. Z jednej strony postrzegany jest jako reformator, z drugiej zaś jako dyktator i zdrajca, który sprzyjał Japonii. Dowodem na to były liczne protesty, podczas których pojawiały się transparenty z japońskim imieniem Parka z czasów jego służby w Japońskiej Armii Imperialnej - „Takagi Masao”.

Koreańska lewica, opierająca swoją tożsamość na idei zjednoczenia Korei, tradycyjnie postrzega Amerykę i Japonię jako główne źródła problemów na Półwyspie Koreańskim, charakteryzując relacje z nimi jako wrogie lub co najmniej nieufne. Mimo to, Stany Zjednoczone są postrzegane jako „konieczne zło” w kontekście geopolitycznym.
Podobnie jak wiele ruchów politycznych, również rządzący w Korei Południowej potrzebują przeciwnika. W momencie, gdy w poprzednim roku nastąpiło ocieplenie wizerunku Kim Dzong-una i powrót do „słonecznej polityki”, Japonia stała się idealnym kandydatem na „wroga numer jeden”. Wykorzystywanie cierpień związanych z okresem kolonialnym w Korei stanowi element narracji politycznej, który zbliża lewicę Korei Południowej do ideologii państwowej KRLD.
Po śmierci Kim Ir Sena w 1994 roku, w obliczu przetrwania reżimu, stało się jasne, że nie należy liczyć na znaczące zmiany polityczne w Korei Północnej. W trakcie ostrej dyskusji nad kwestią nuklearną w Panmundżom, strona północnokoreańska zagroziła przekształceniem Seulu w „morze ognia” (Seoul bulbada, 서울 불바다). Republika Korei nie mogła pozostać obojętna na takie groźby.
W połowie lat 90. XX wieku pojawił się nowy termin określający dyktaturę Kim Dzong-ila: „naczelny wróg” (jujeok, 주적). Termin ten stracił na znaczeniu w obliczu „słonecznej polityki” (haetbyeot jeongchaek, 햇볕 정책), zaproponowanej w 1998 roku przez pierwszego progresywnego prezydenta Republiki Korei, Kim Dae-junga, której celem było ocieplenie relacji z Północą.
Obecnie obserwujemy powrót do nadziei na zjednoczenie. W kontekście polityki zbliżenia między przywódcami obu Korei, termin jujeok stał się niepoprawny politycznie. Niespodziewanie jednak powrócił on na fali protestów przeciwko polityce Japonii.
Japonia z dużym niepokojem obserwowała protesty w Korei skierowane przeciwko Park Gyeun-hee, która w swojej polityce zagranicznej starała się nawiązywać do działań swojego ojca. Rząd Shinzo Abe podpisał w 2015 roku przełomowe porozumienie w sprawie tzw. „kobiet pocieszycielek”. Jednak już dwa lata później, na fali protestów przeciwko prezydent, które doprowadziły do jej usunięcia z urzędu, do władzy doszła lewicowo-nacjonalistyczna Partia Demokratyczna Moon Jea-ina.
Japońska prasa z niedowierzaniem przyjęła impeachment Park Gyeun-hee i politykę nowego rządu, który od momentu objęcia władzy dążył do konfrontacji. Progresywni politycy nie akceptowali porozumienia z 2015 roku, określając je jako „sprzedanie sprawy za kilka miedziaków” (Kim Gyu-nam, 2017).
Obecny kryzys nasilił się, gdy Sąd Najwyższy Korei postanowił w listopadzie 2018 roku, że japońskie firmy powinny wypłacić odszkodowania rodzinom ofiar pracy przymusowej z czasów II wojny światowej. Mimo wielokrotnych wezwań do zapłaty rekompensaty, nie przyniosło to rezultatów.
W odpowiedzi Japonia skrytykowała rząd Moona za nieprzestrzeganie sankcji wobec KRLD i prowokacje. Wkrótce do ostrej retoryki dołączyły realne sankcje: japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegło swoich obywateli przed podróżowaniem do Korei. Najostrzejszym aktem było jednak usunięcie Korei z „białej listy” zaufanych partnerów handlowych, co spotkało się z analogiczną reakcją Korei.
Nic nie wskazuje na rychłą normalizację relacji między oboma krajami. W największej prowincji koreańskiej, Gyeonggi, przegłosowano prawo nakazujące oznaczenie w szkołach produktów pochodzenia japońskiego napisem „Ten produkt został wyprodukowany przez japońską firmę odpowiedzialną za zbrodnie wojenne”. Na liście znalazło się blisko 300 spółek, w tym Mitsubishi, Panasonic i Sony.
W prowincji Północna Cholla zakazano odtwarzania lokalnego hymnu z powodu kolaboracyjnej przeszłości jego autora. W Seulu, 15 sierpnia, w 74. rocznicę wyzwolenia Korei (Dzień Wyzwolenia), tysiące Koreańczyków protestowało przeciwko Japonii, dominowały hasła prozjednoczeniowe i wymierzone w politykę Abe. Protestujący wykorzystywali nawet antyjapońskie plakaty propagandowe Korei Północnej, jawnie pogwałcając ustawę o bezpieczeństwie narodowym.

Dyplomaci obu krajów podejmowali próby załagodzenia sytuacji, jednak ostatnia próba zakończyła się niepowodzeniem i skandalem. Japoński minister spraw zagranicznych Tarō Kōno podczas wizyty w Seulu pozwolił sobie na głośny komentarz, że kamery telewizyjne są japońskiej marki.
Dzień Wyzwolenia stał się również okazją do mobilizacji drugiej strony sceny politycznej. Przeciwnicy polityki Moona, nazywani „oddziałami flagi” (Taegeukgi budae, 태극기 부대), często eksponują narodowe flagi i przybierają militarystyczny ubiór.
Obserwujemy również nową falę manifestacji pod hasłem „Yes Japan”, w których biorą udział osoby przekonane, że współczesna Korea zawdzięcza swoją pozycję Japonii. Na ich czele stoi charyzmatyczna Ju Ok-sun, przewodnicząca konserwatywnej organizacji „Oddział matek” (Eomma budae, 엄마 부대), która uważa, że premier Japonii zasługuje na przeprosiny. Ju podkreśla, że wybaczyłaby Japonii nawet, gdyby jej córka doświadczyła podobnej przemocy, co „kobiety pocieszycielki”.
Choć takie wystąpienia mogą wydawać się marginalne, mają potencjał przynieść nieoczekiwane efekty. Na fali obecnych wydarzeń bestsellerem w księgarniach Kyobo Book Centre stała się książka „Antyjapoński trybalizm” (baniljongjokjuui, 반일종족주의), prezentująca poglądy zbliżone do tych, które głosi Ju Ok-sun.
Liczne i różnorodne protesty świadczą o politycznym pluralizmie w Korei, a brak znaczących aktów przemocy podczas demonstracji zasługuje na uwagę. Polityczne przepychanki między oboma krajami są z uwagą obserwowane przez ekonomistów i sąsiednie państwa, obawiające się poważnych konsekwencji dla globalnej gospodarki.
Powody do niepokoju mają również koreańskie firmy, zwłaszcza giganci IT, jak Kakao i Naver, dla których Japonia stanowi istotny rynek. Partia Demokratyczna, przedstawiająca się jako obrońca pamięci i honoru kraju, może zyskać na tym konflikcie. Wielu polityków ma nadzieję, że konflikt przyspieszy projekty zjednoczeniowe między Północą a Południem.
15 sierpnia, w Dzień Wyzwolenia, Moon obiecywał rozbrojenie nuklearne Korei Północnej jeszcze za swojej kadencji. Niektórzy koreańscy dziennikarze mają wątpliwości, czy uczynienie z Japonii „naczelnego wroga” jest właściwym posunięciem. Ostatecznie, Korea jest znacznie bliżej politycznie i gospodarczo do Japonii niż do Korei Północnej. Wpadając w ramiona Kim Dzong-una i jego chińskiego protektora, Południe może wiele stracić. Jednak ideologie często przeczą zdrowemu rozsądkowi.
Wydarzenia grudnia 2024 roku w Korei Południowej, związane z próbą wprowadzenia stanu wojennego przez prezydenta Yoon Suk Yeola, wywołały globalne poruszenie. Przypominają one o podobnych wydarzeniach z 1980 roku, kiedy to również wprowadzono stan wojenny.
Aby zrozumieć sytuację Republiki Korei z lat 80. XX wieku, należy zauważyć, że kraj ten wielokrotnie próbował demokratyzować swój ustrój, lecz często powracał do form rządów autorytarnych. Świadkami tego byliśmy w kolejnych republikach Korei, których można wyróżnić aż sześć. Kluczowe dla zrozumienia stanu wojennego z 17 maja 1980 roku jest poznanie sylwetek dwóch postaci: prezydenta Park Chung Hee i generała Chun Doo-hwana.
W 1963 roku w Korei Południowej odbyły się wybory prezydenckie, wygrane nieznaczną większością głosów przez wojskowego Park Chung Hee. Jego prezydentura skupiała się na industrializacji państwa, które wówczas było zaliczane do krajów rolniczych. W kolejnych latach gospodarka południowokoreańska dynamicznie się rozwijała, co było efektem wdrażanych pięcioletnich planów rozwojowych oraz zaangażowania Korei Południowej po stronie USA w wojnie w Wietnamie, co przyniosło wsparcie finansowe i militarne Waszyngtonu. PKB Korei Południowej wzrosło z 2,3 mld dolarów w 1962 r. do 61,4 mld dolarów w 1979 r. Jednak ten progres gospodarczy odbył się kosztem demokratyzacji państwa.
W kolejnych latach Park Chung Hee coraz częściej naruszał konstytucję. Od 1971 r. systematycznie poszerzał swoje uprawnienia kosztem innych organów państwowych, a w 1972 r. rozwiązał parlament. Uzyskał możliwość nieograniczonej reelekcji i powoływania 1/3 składu parlamentu. Jego sojusznicy zaczęli przechodzić do opozycji, a nastroje społeczne radykalizowały się, czego wyrazem była próba zamachu na prezydenta w sierpniu 1974 r. Ostatecznie ofiarą zamachowca padła pierwsza dama Yuk Young-soo. Reżim Parka tłumił demonstracje studenckie i ograniczał wolność mediów.
Problemy wewnętrzne Korei Południowej narastały. Po okresie dynamicznego wzrostu gospodarczego kraj musiał zmierzyć się z inflacją i recesją, wywołanymi rewolucją irańską w 1979 r. i podwojeniem cen ropy naftowej. Prezydent Park, niezdolny do zatrzymania fali protestów, na spotkaniu z szefem służb wywiadowczych (KCIA), Kim Jae Kyu, wyraził niezadowolenie z powodu braku skuteczności w tłumieniu zamieszek. 26 października 1979 r. Kim Jae Kyu zastrzelił prezydenta Park Chung Hee, kończąc jego osiemnastoletnie rządy.
Po zabójstwie prezydenta powstała polityczna próżnia. Następcą Parka został premier Choi Kyu-hah, jednak spodziewano się, że władza przypadnie jednemu z wpływowych wojskowych. Te przewidywania potwierdziły wydarzenia z 12 grudnia 1979 r., kiedy to na czele grupy generałów dokonujących siłowego przejęcia władzy stanął Chun Doo-hwan. Aresztowano szefa sztabu Armii Republiki Korei, Jeong Seung-hwa, oskarżonego o udział w zabójstwie prezydenta. Chun Doo-hwan, prowadząc śledztwo, miał prawo aresztować Jeonga.
Powstanie wojskowe z 12 grudnia pomogło Chun Doo-hwanowi w dojściu do władzy. Dwa dni po zamachu stanu usunął poprzednich generałów, zastępując ich swoimi zaufanymi ludźmi. Przejęcie kontroli nad Armią Republiki Korei było kluczowe dla podporządkowania sobie społeczeństwa.
W kwietniu 1980 r. Chun uzyskał pełną kontrolę nad państwowymi służbami wywiadowczymi (KCIA), co świadczyło o jego bezwzględności w grze politycznej. Jednocześnie nie zrezygnował z innych stanowisk w państwie, co wywołało sprzeciw społeczeństwa. Podobnie jak za rządów Park Chung Hee, ludzie wyszli na ulice, domagając się przywrócenia podstawowych praw i wolności. Kulminacją demonstracji były wydarzenia w Seulu, gdzie 15 maja protestowało około 70-100 tys. studentów z 30 uniwersytetów.
Dwa dni po wydarzeniach w stolicy, określanych jako „Wiosna w Seulu”, na mocy Dekretu nr 10 wprowadzono w całym kraju stan wojenny. Rozwiązano Zgromadzenie Narodowe, ograniczono wolność słowa i zamknięto uczelnie wyższe. Stworzono czarną listę książek (m.in. pozycje dotyczące marksizmu), a za ich czytanie groziło aresztowanie i oskarżenie o szpiegostwo. Zakazano wszelkiej aktywności politycznej, a służby przystąpiły do aresztowania prominentnych polityków. Pierwszymi ofiarami byli politycy podejrzewani o zakłócanie porządku publicznego. Represjonowano również osoby niezwiązane z polityką, kierując je do obozu reedukacyjnego w Samchung, który stanowił obóz koncentracyjny.
17 maja 1980 r. Chun Doo-hwan uzasadniał wprowadzenie stanu wojennego realnym zagrożeniem atakiem ze strony Korei Północnej, twierdząc, że nawet działalność studentów była inspirowana przez Pjongjang. Pięć dni przed ogłoszeniem dekretu, podzielił się swoim stanowiskiem z generałem amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących w Republice Korei, Johnem A. Wickhamem. Generał Wickham nabrał przekonania, że zagrożenie wojną z Koreą Północną jest jedynie pretekstem dla Chuna do zajęcia Błękitnego Domu.
Społeczeństwo nieustannie przeciwstawiało się władzy opresyjnego dyktatora. W Gwangju, w południowo-zachodniej części Korei Południowej, zamieszki studenckie przerodziły się w masowe protesty, określane jako powstanie. Do studentów dołączyli mieszkańcy, którzy opanowali i utrzymali przez tydzień budynek administracji prowincji w centrum Gwangju. Powstanie, zapoczątkowane 18 maja 1980 r., objęło także inne miasta w prowincji.
Południowokoreańscy żołnierze, zmuszeni do wykonywania rozkazów Chun Doo-hwana, tłumili powstanie, stosując pałowanie, tortury, a wkrótce otworzyli ogień do powstańców. 27 maja, dziesięć dni po wprowadzeniu stanu wojennego, wojska Chuna zaatakowały protestujących, zabijając około 200 osób. Powstanie w Gwangju zostało brutalnie stłumione, a miasta zdemolowane.
Chun Doo-hwan w ciągu kilku miesięcy zgromadził potężną władzę, a we wrześniu 1980 r. objął prezydenturę. Społeczeństwo ze zdumieniem obserwowało rozwój wydarzeń, nie potrafiąc zrozumieć, jak szybko Chun Doo-hwan uzyskał absolutną kontrolę nad państwem. Okres ten był czasem strachu i represji.
Chun w latach 90. został oskarżony o zamach stanu i represje wobec powstańców w Gwangju, skazany na śmierć, lecz ostatecznie ułaskawiony. Nie było możliwości przegłosowania wniosku o impeachment podczas jego prezydentury. Chun Doo-hwan został jedynie zobligowany do zwrotu 220 miliardów wonów zgromadzonych dzięki łapówkom, jednak prokuratorzy posiadają jedynie połowę tej sumy.
Ponad czterdzieści lat po wydarzeniach z lat 80., w Korei Południowej podjęto kolejną próbę wprowadzenia stanu wojennego. Urzędujący prezydent Yoon Suk-yeol zdecydował się na ten krok 3 grudnia 2024 r., lecz szybko musiał się z niego wycofać pod naciskiem społeczeństwa i parlamentu. Oba wydarzenia łączyły masowe protesty społeczne, szczególnie w stolicy.
Demonstracje z grudnia 2024 r. nie zakończyły się rozlewem krwi na taką skalę, jak w ubiegłym stuleciu. Społeczeństwo, dzięki dostępowi do Internetu, było dobrze poinformowane o wydarzeniach, co pozwoliło na bieżące relacjonowanie sytuacji z ulic Seulu. Stan wojenny z 2024 r. trwał również krócej - zaledwie sześć godzin, w porównaniu do ośmiu miesięcy w 1980 r., co czyni go najkrótszym w historii.
Yoon Suk-yeol powielił wiele zakazów wprowadzonych przez Chun Doo-hwana, takich jak zawieszenie działalności politycznej, zamrożenie funkcjonowania Zgromadzenia Narodowego czy naruszenie wolności prasy. Wynika to z definicji stanu wojennego, który implikuje znaczne ograniczenie wolności obywatelskich. Zbieżność wydarzeń z 1980 i 2024 r. polega również na tym, że obaj politycy, uzasadniając wprowadzenie stanu wojennego, powołali się na aspekt zagrożenia ze strony Korei Północnej.
Historia lubi się powtarzać, a w przypadku Korei Południowej prezydent Yoon Suk-yeol, w przeciwieństwie do Chun Doo-hwana, może stanąć w obliczu impeachmentu. Wniosek w tej sprawie został poddany pod głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym 14 grudnia 2024 r. Kara za stan wojenny może dotknąć Yoon Suk-yeola, chyba że zostanie on ostatecznie ułaskawiony, podobnie jak Chun Doo-hwan.
W lipcu 1953 r. w Panmundżom podpisano Układ Rozejmowy, kończący konflikt koreański i napięte stosunki między blokiem zachodnim a wschodnim. Na Półwyspie Koreańskim utworzono Strefę Zdemilitaryzowaną wzdłuż 38. równoleżnika. W ramach nadzoru nad przestrzeganiem warunków porozumienia o zawieszeniu broni powołano Komisję Nadzorczą Państw Neutralnych (KNPN). W jej skład od ponad siedmiu dekad wchodzą Polska, Szwecja i Szwajcaria (Czechosłowacja już nie istnieje).
Inauguracyjne posiedzenie KNPN odbyło się 1 sierpnia 1953 roku. Jest to pierwsza i najdłużej trwająca zagraniczna misja wojskowa z udziałem polskich żołnierzy i pracowników cywilnych resortu obrony. W trakcie misji w Korei zginęło 3 polskich żołnierzy.

tags: #74 #rocznica #wyzwolenia #korei

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.