Krakowski kabaret Piwnica pod Baranami, jedna z najstarszych i najbardziej legendarnych scen kabaretowych w Polsce, świętuje swoje 55-lecie. To wyjątkowy jubileusz dla miejsca, które przez dekady było ostoją wolności, artystyczną bohemą i nieodłącznym elementem kulturalnej mapy Polski.

Historia Piwnicy pod Baranami sięga roku 1956, kiedy to 26-letni wówczas Piotr Skrzynecki założył w Pałacu „Pod Baranami” klub artystyczny. Jego pierwotnym zadaniem było zrzeszanie studentów Akademii Sztuk Pięknych. Już od samego początku Piwnica była miejscem, gdzie artyści mogli swobodnie eksperymentować i tworzyć. Z czasem do klubu dołączały kolejne znamienitości polskiej kultury, takie jak Ewa Demarczyk, Anna Szalapak, Grzegorz Turnau, Zbigniew Preisner czy Wanda Warska.
Kabaret utworzony został w 1956 roku z inicjatywy Piotra Skrzyneckiego. Działa, z przerwą w latach 1962-1964, w podziemiach Pałacu pod Baranami na Rynku Głównym w Krakowie. Piwnica jest najsłynniejszą sceną kabaretową w Polsce.
Wielu artystów związanych z Piwnicą pod Baranami miało za sobą różnorodne ścieżki kariery. Tadeusz Kwinta, jeden ze współzałożycieli, wspominał o swoich „dwóch szkołach”: oficjalnej, państwowej, gdzie uczył się podstaw zawodu aktorskiego, oraz Piwnicy, którą nazwał „poligonem”, gdzie mógł testować zdobyte umiejętności. Zaczął studia, ale już wcześniej, od 1951 roku, pracował w zawodowym teatrze, nieprzerwanie do dziś.
„Poważna szkoła, poważny teatr, a z drugiej strony kabaret. Wręcz przeciwnie, to mi się znakomicie uzupełniało. Mieliśmy świadomość, że otwieramy pewną furtkę. Połykaliśmy, nadrabialiśmy w ogromnym tempie wszystko to, co przychodziło do nas z Zachodu. Gdy wokół było tylko jakieś tam szaba-daba-da, my wprowadziliśmy piosenkę poetycką, zaczynaliśmy od tekstu” - wspominał Kwinta.

Kraków posiada bogatą tradycję kabaretu literackiego, której początki sięgają Zielonego Balonika. Ta tradycja stanowiła tło dla rozwoju Piwnicy pod Baranami. Jest też przypowieść o siedmiu miastach, w których zatrzymał się Żyd wieczny tułacz, a które wychodzą obronną ręką ze wszystkich klęsk - Kraków jest jednym z nich, a legenda wiąże się z jego „czakramem na Wawelu”.
Piwnica pod Baranami jest rówieśniczką Października 1956 roku, czasu, gdy niemal pojawiła się wolna prasa, rozkwitł jazz i nowa fala poetów i pisarzy. Choć entuzjazm ten został szybko przykręcony przez ówczesną władzę, Piwnica się obroniła.
„Myśmy inteligentnie lawirowali. Po drugie, proponowaliśmy nieznany wtedy rodzaj humoru abstrakcyjnego. Cenzorzy byli bezradni, bo właściwie nie było się do czego przyczepić. Jak się bierze fragment z gazety i nic się nie zmienia, to o co chodzi?” - tłumaczył mechanizm działania kabaretu Tadeusz Kwinta. Mimo to, zdarzały się sytuacje, gdy Piwnica była zamykana, a artyści musieli zmieniać lokum, znajdując schronienie m.in. w siedzibie Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Krakowie czy u literatów.
Jednym z incydentów było pojawienie się konsula radzieckiego podczas programu, kiedy to ktoś zaczął łomotać w okienko od strony ulicy św. Anny, krzycząc: „Otwórzcie, otwórzcie, bo Węgrów tu mamy!”. Zrobiło się gorąco, delegacja radziecka wyszła, nie chcąc ryzykować konfrontacji z Węgrami.
Innym przykładem inteligentnej satyry było przytaczanie fragmentów autentycznych przemówień, jak np. przemówienie Szepiłowa ze zjazdu KPZR, które wywoływało salwy śmiechu. Artyści mieli świadomość, że władza tolerowała ich jako swoisty „wentyl bezpieczeństwa”, sądząc, że ograniczony zasięg (sto, dwieście osób) nie stanowi zagrożenia.
Piwnica pod Baranami słynęła z oryginalnych form humoru i nietypowych rozwiązań scenicznych. Wspomina się o „striptizie gospodarczym”, gdzie Kika Lelicińska zdejmowała z trykotu torebki z nazwami deficytowych produktów, czy „striptizie holenderskim”, gdzie Barbara Nawratowicz rozbierała rower. Podczas wielkich bali, gdy brakowało baloników, dekoracje tworzono z prezerwatyw.
W początkach Piwnicy występowało od 8 do 10 osób, które nie wchodziły sobie w drogę. Krzysztof Litwin potrafił rozbawić publiczność samą „małpeczką”, a Wiesław Dymny tworzył teksty w absurdalnym stylu. Tadeusz Kwinta swoje teksty wykonywał w nietypowy sposób, np. pod sufitem, na linach, wykonując cały tekst nad głowami widzów. W przeciwieństwie do dzisiejszych programów, gdzie występuje nawet 30 wykonawców, kiedyś było ich znacznie mniej.
Artyści Piwnicy pod Baranami mieli wiernych przyjaciół, którzy tworzyli dla nich „wielką rodzinę”. Z czasem krąg ten stawał się coraz szerszy. Początkowo kabaret powstał dla przyjemności - zarówno artystów, jak i widzów. Po programie odbywała się „ściepa” na najtańsze wino lub piwo. Przez lata wynagrodzenie często było „w naturze”.
Nie traktowano się jako formalny zespół. Nie było umów ani formalnego przyjmowania. Piotr Skrzynecki wprowadził zasadę, że każdy mógł raz, na własne ryzyko, wystąpić przed publicznością. Jeśli się sprawdził, zostawał, jeśli nie - był to jednorazowy występ.
Śmierć Piotra Skrzyneckiego 27 kwietnia 1997 roku była największą cezurą w historii krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Odszedł nie tylko jej legendarny twórca, ale również mentor, kierownik, konferansjer i dobry duch. Jego barwne i intensywne życie, nierozerwalnie związane z piwnicami Pałacu pod Baranami, było uwielbiane przez wszystkich. Widzowie pamiętają go jako brodatą postać w charakterystycznym jasnym kapeluszu, w rozwianej pelerynie, z dzwonkiem.
Po śmierci Piotra Skrzyneckiego zdania były podzielone. Jedni twierdzili, że bez niego kabaret nie ma prawa istnieć, inni, w tym sam Tadeusz Kwinta, uważali, że można spróbować kontynuować działalność. „Piotr był duchem Piwnicy i ten duch pozostał” - podkreślał Kwinta. Choć skończyła się pewna epoka, duch Piwnicy pozostał ten sam, a artyści kontynuują tworzenie kolejnych „opusów”.

Dziś, mimo upływu lat od śmierci Piotra Skrzyneckiego, Piwnica pod Baranami nadal funkcjonuje, świętując swoje jubileusze. Właśnie obchodzi 55. rocznicę i jest prawdopodobnie najdłużej działającym kabaretem na świecie. Artyści związani z Piwnicą nadal organizują wyjątkowe koncerty i wydarzenia. W grudniu grupa wyrusza w Polskę z aranżacjami polskich kolęd. W 2023 roku artyści Piwnicy zaśpiewali największe piosenki Ewy Demarczyk i Marka Grechuty.
Koncert „Piwniczne Anioły - karnawał najpiękniejszych pieśni Piwnica pod Baranami” to muzyczne wydarzenie przenoszące publiczność w świat legendarnej krakowskiej piwnicy. Na jubileuszowych koncertach można usłyszeć trzy pokolenia artystów związanych z Piwnicą.
W jubileuszowym roku ukazały się nowe płyty Doroty Ślęzak i Rafała Jędrzejczyka, a także autorski album Leszka Wójtowicza i zapis spektaklu muzycznego Kamili Klimczak. Jesienią planowana jest wystawa piwnicznych fotografii Marka Szymczaka.
Obecnie w słynnej piwnicy przez cały tydzień odbywają się wieczory literackie, nauka tańca argentyńskiego, Klub Podróżnika, wieczory jazzowe i recitale artystów spoza kabaretu. „Musieliśmy przez ostatni rok udowodnić, że kabaret powinien wciąż istnieć. Dzięki determinacji zespołu, to się udało” - mówi Leszek Wójtowicz.
Z Piwnicą pod Baranami związanych było wielu znakomitych artystów, m.in.:

Z okazji 55. urodzin artyści Piwnicy pod Baranami przygotowali specjalny program jubileuszowy. Punktem kulminacyjnym był koncert połączony z balem. Artyści wystąpili na dziedzińcu Muzeum Inżynierii Miejskiej przy ul. Wawrzyńca. Na uroczysty koncert pt. "Rozrywka w naszych czasach lekarstwem na wszystko" gości dowoził zabytkowy tramwaj. Po koncercie odbył się bal w rytmie lat 60. i 70., do którego zagrali m.in. Kasia Cygan i zespół "Siedem kotów".
W programie koncertu nie zabrakło piwnicznych hymnów i piosenek, które rozsławiły kabaret, ale słuchacze mogli liczyć również na premierowe utwory. Wystąpiły trzy pokolenia artystów, związanych dziś z Piwnicą. Każdy z nich przygotował coś nowego.
W 2016 roku, z okazji 60. urodzin, otwarto ekspozycję składającą się z pięciu odsłon, opowiadających o powstaniu kabaretu wiosną 1956 roku, jego repertuarze, problemach z cenzurą, artystach oraz o świętowaniu. Ekspozycja była dostępna w Krakowie, a następnie w siedzibie Archiwum Narodowego.
tags: #55 #jubileusz #piwnicy #pod #baranami

Znaczenie prezentów – czy naprawdę podarunki są takie ważne?
W obecnych czasach, gdy dostęp do wszystkiego jeszcze nigdy nie był taki prosty, a sklepowe półki uginają się od przeróżnych przedmiotów, ciężko jest znaleźć coś, co nada się na prezent i uszczęśliwi drugą osobę. Wiele rzeczy obdarowany może po prostu kupić sobie sam, tak więc kupowanie komuś dziesiątego krawata, czy nowej patelni, zdaje się powoli tracić sens. Znaczenie podarunków ewoluowało i dzisiaj obdarowany oczekuje raczej rzeczy, która go zaskoczy i będzie absolutnie wyjątkowa. Może niech to będzie coś, na co nigdy by nie wpadł i nie domyśliłby się, że dostanie właśnie to?! Pozytywne zaskoczenie, radość, wdzięczność i wzruszenie, to emocje które idealnie określają to, jaki powinien być prezent idealny, na miarę XXI wieku.
Copyright ©2021 | niebanalne-prezenty.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.